czwartek, 22 października 2015

Działanie w mocy Ducha i mocy ciała Ks. Wyjścia 2,11-15; 3,9-10


Dzisiejsza nasza historia jest bardzo pouczająca. Biblia przedstawia nam Mojżesza, który pewnego razu przyglądał się pracy swoich braci hebrajczyków. W tym czasie Mojżesz już wiedział, że jest jednym z nich i nie jest Egipcjaninem chociaż został wychowany na dworze Faraona jak Egipcjanin. Nie wiemy w jakich okolicznościach dowiedział się o tym, że został adoptowany, gdy był małym chłopcem, ale najwyraźniej odkąd dowiedział się o tym czuł więź emocjonalną ze swoimi braćmi Żydami. Wydaje się, że to jego przyglądanie się ich ciężkiej pracy, nie było tylko zwykłym przyglądaniem się, ale zastanawiał się jak może im pomóc, jak może im ulżyć w tych nadludzkich obowiązkach. Czytamy że któregoś dnia, prawdopodobnie jakiś nadzorca pracy Hebrajczyków, bił jednego z nich. Dłużej Mojżesz nie mógł na to patrzeć, bolało go serce, że jego bracia tak cierpią. Postanowił wstawić się  za tym, który był krzywdzony i zabił Egipcjanina. Nie była to śmierć przypadkowa, bo Słowo Boże nam mówi, że zanim zabił tego człowieka, rozejrzał się dookoła czy nikt go nie widzi. Po prostu Mojżesz zamordował tego Egipcjanina z premedytacją. I być może myślał, że to spowoduje jakąś zmianę, jakieś wielkie poruszenie w narodzie, może rewolucję lub wyzwolenie, ale nic takiego się nie stało.
W dziejach apostolskich donośnie tej sytuacji czytamy
Dzieje Ap. 7:24  I ujrzawszy (Mojżesz) jednego, którego krzywdzono, ujął się za nim, pomścił krzywdzonego i zabił Egipcjanina.
25  Sądził zaś, że bracia zrozumieją, iż Bóg przez jego ręce daje im wybawienie, ale oni nie zrozumieli.
Dlaczego nic takiego się nie stało? Dlaczego nie zrozumieli? Dlaczego Mojżesz w tym czasie wtedy kiedy chciał nie mógł wyzwolić Izraela z niewoli Egipskiej? Drodzy, nie mógł tego uczynić, bo to nie był Boży czas na wyzwolenie, to nie było jeszcze w Bożych planach na tą chwilę. Bóg chciał posłać Mojżesza za 40 lat do tej pracy, ale nie teraz. Najpierw sam Mojżesz musiał być przez Boga przygotowany do tego dzieła, a to wymagało czasu. W chwili gdy zabił Egipcjanina i chciał oswobodzić Izraela, to nie mogło się udać, bo Bóg w tej sprawie nie był z Nim. Możemy powiedzieć, że Mojżesz w tej sytuacji działał sam z własnej inicjatywy bez Bożego błogosławieństwa.  
Historia ta jest dobrym przykładem tego, że jeśli Bóg czegoś nie pobłogosławi, jeśli Bóg do jakiegoś dzieła się nie przyzna, to my własną mocą nie zrealizujemy Bożego dzieła. Nie możemy czynić Bożej pracy bez Boga. Nie możemy żyć chrześcijańskim życiem i realizować chrześcijańskich zadań bez Bożego namaszczenia, bez Ducha Świętego bez prowadzenia Bożego. Za każdym razem gdy będziemy próbowali podjąć się Bożego dzieła bez Boga odniesiemy porażkę. Za każdym razem gdy będziemy ewangelizować ludzi, bez prowadzenia Ducha Św. nie stanie się nic po za tym, że przekażemy komuś pewne treści. Za każdym razem gdy będziemy próbowali usługiwać w jakikolwiek sposób w kościele, bez polegania na Bogu, bez Jego błogosławieństwa nasza służba będzie jałowa i nie będzie przynosić owoców dla Boga.
Pan Jezus w Ew. Jana powiedział:
Jana 15:5  Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie.
Czy widzimy to? Bez Pana Jezusa, bez Boga nic uczynić co Bogu przyniesie chwałę nie możemy. Dlatego prawdziwe chrześcijaństwo nie jest tylko robieniem czy nie robieniem pewnych rzeczy, nie polega tylko na jakiś paktach religijnych i nie wypływa z moich postanowień. Ale prawdziwe chrześcijaństwo polega na relacji z osobą, na relacji z Jezusem Chrystusem, na społeczności z Bogiem, z tego się bierze wszystko. Tak długo jak długo tego nie zrozumiemy i nie będziemy praktykować nie będziemy odnosić duchowych sukcesów w naszym chrześcijańskim życiu. Wiele rzeczy, które chcą chrześcijanie, wiele działania które czynią chrześcijanie często pochodzi z nich samych. Jest to tzw. działanie z ciała za pomocą cielesnych środków. Wtedy, to jest moje chcenie, moje wykonanie, moje decyzje, moje postanowienia. One mogą mieć charakter chrześcijański, wyglądać na chrześcijańskie, ale nie są dokonane z Bożym namaszczeniem. Spróbuje podać jakiś przykład: weźmy choćby pod uwagę służbę karmienia i pomocy ubogim. Wszyscy się zgodzą, że taka służba jest bardzo dobra i szlachetna. Ale jeśli celem tej służby nie jest uwielbianie Boga, przynoszenie chwały naszemu Panu jezusowi Chrystusowi i taka służba nie jest Mu oddana, Jemu powierzona, pod Jego kontrolą, to będzie to tylko jakieś działactwo o charakterze chrześcijańskim. Pan Jezus powiedział, że moc do duchowego zwycięstwa nie bierze się z naszego samozaparcia, ale bierze się z tego, że trwamy w nim. Gdy tak się dzieje, te soki Chrystusa, życie Chrystusa przepływa przez nas i nasze myśli stają się myślami Chrystusa, nasze plany stają się planami Pana Jezusa. Mojżesz nie mógł odnieś sukcesu podczas pierwszej próby wyswobodzenia Izraela, bo moc w której chciał to uczynić pochodziła z niego a nie z Boga.
Ap Paweł w taki sposób pisał do koryntian
2 Koryntian 10:3  Bo chociaż żyjemy w ciele, nie walczymy cielesnymi środkami.
4  Gdyż oręż nasz, którym walczymy, nie jest cielesny, lecz ma moc burzenia warowni dla sprawy Bożej ; nim też unicestwiamy złe zamysły.
Ap. Paweł dowodzi koryntianom, że chociaż żyje w ciele, to jednak nie walczy w sposób cielesny. Cielesne życie chrześcijanina jest bowiem bezowocne duchowo. Paweł mówi, że jego walka o ludzkie dusze tylko z pozoru może wyglądać na ludzkie działanie, ale za jego działaniem stoi duchowa moc, moc Boga wszechmogącego, stąd duchowe zwycięstwa apostoła Pawła, nawrócenia i wiele założonych zborów. Paweł nie używał ludzkich pomysłów, ziemskiej mądrości i ludzkich środków, by doprowadzić ludzi do Chrystusa. Środki i pomysły z pozoru mogły wydawać się ludzkie jednak wypływały prosto z Bożej woli. Choćby ta sytuacja gdy  w 16 rozdz. Dziejów Apostolskich opisane są misyjne podróże Pawła, czytamy tam, że w niektórych miejscach Duch Święty przeszkadzał w głoszeniu Słowa Bożego, a winne miejsca posyłał misjonarzy Dz. Ap. 16,6-10. Ap. Paweł nie tylko głosił to co trzeba głosić, ale głosił ewangelię w miejscach gdzie miał głosić, gdzie Bóg go posyłał.  Wiedział dobrze że cielesne środki choć mogą przyciągnąć uwagę ludzi, to jednak nie będą błogosławione przez Boga, a tym samym nie dadzą prawdziwych nawróceń i nikogo w Chrystusie nie doprowadzą do dojrzałości.
Tak więc nie tylko chcemy coś robić, ewangelizować, pomagać potrzebującym, organizować konferencje, usługiwać, organizować spotkania biblijne, czy mieć nabożeństwo. Pragniemy przede wszystkim, by te wszystkie nasze starania wypływały z Bożej woli, o co się też modlimy, by Bóg nas prowadził. I pragniemy, by naszym staraniom towarzyszyła moc Ducha Świętego. Jeśli nasze starania będą wypływały z nas, choć mogą mieć charakter chrześcijański, chrześcijańskie jednak nie będą.
Zamiar Mojżesza, by wyzwolić Izraela był bardzo dobry, nawet był Bożą wolą, ale nie w tym czasie. Jednak zamiar ten nie był oparty na Bogu i nie towarzyszyła Mu Boża moc. Za dużo było w tym Mojżesza, a za mało Boga. I później gdy Bóg posyła Mojżesza z misją wyprowadzenia Izraela, Mojżesz jest zrezygnowany Ks. Wyj. 3,11-12. Jakby chciał powiedzieć Bogu, „Boże skoro nie udało się wtedy jak byłem księciem Egiptu jakże uda się teraz kiedy jestem nikim, a Bóg mówi idź, teraz się uda, bo ja z tobą. Wtedy się nie udało, bo polegałeś na sobie na swojej sile na swojej pozycji, dzisiaj jesteś nikim więc musisz polegać na mnie i to jest wszystko czego ci trzeba. Amen    



Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń