czwartek, 17 października 2013

Wielki ucisk, pochwycenie kościoła i czasy ostateczne

Kiedy Jezus w ludzkiej postaci chodził po ziemi, wyraźnie mówił uczniom, że odejdzie, ale kiedyś tu powróci. Wówczas zabierze ich ze sobą do nieba (obecnie chrześcijanie nazywają to „pochwyceniem”). Na przykład w wieczór poprzedzający ukrzyżowanie powiedział jedenastu wiernym apostołom:

Niech się nie trwoży wasze serce. Wierzycie w Boga i we Mnie wierzcie. W domu Mojego Ojca jest wiele mieszkań. Jeśliby tak nie było, to czy powiedziałbym wam, że idę przygotować wam miejsce? Gdy pójdę i przygotuję wam miejsce, znowu przyjdę i zabiorę was do siebie, abyście tam, gdzie Ja jestem i wy byli (J 14,1-3).

Słowa Jezusa wyraźnie sugerowały możliwość Jego powrotu za ich życia. Kiedy to usłyszeli, mogli zwyczajnie przypuszczać, że tak się stanie.

Jezus wielokrotnie mówił uczniom, żeby byli gotowi na Jego powrót, sugerując tym samym możliwość swego powrotu za ich życia (zob. na przykład Mt 24,42-44).

Rychły powrót Jezusa w Listach apostolskich
Autorzy nowotestamentowych Listów bezsprzecznie potwierdzali swoje przekonanie, iż Jezus może powrócić za życia ich czytelników w pierwszym stuleciu naszej ery. Jakub na przykład pisał:

Bądźcie więc cierpliwi, bracia, aż do przyjścia Pana. Robotnik cierpliwie czeka na cenny owoc ziemi, dopóki nie spadnie deszcz jesienny i deszcz wiosenny. I wy bądźcie cierpliwi! Umocnijcie wasze serca, bo przyjście Pana jest bliskie (Jk 5,7-8).

Nie byłoby sensu, żeby Jakub wzywał swych czytelników do cierpliwego oczekiwania na coś, co nie mogłoby się wydarzyć za ich życia. Wierzył, że przyjście Pana „jest bliskie”. Jakub pisał do chrześcijan cierpiących prześladowania (zob. Jk 1,2-4), którzy naturalnie tęsknili za powrotem Pana.

Podobnie Paweł z pewnością wierzył, że Jezus powróci za życia wielu jemu współczesnych:

Nie chcemy też, bracia, abyście pozostawali w niewiedzy co do tych, którzy umierają i się smucili, jak ci, którzy nie mają nadziei. Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus umarł i zmartwychwstał, to i tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg poprowadzi razem z Nim. To wam ogłaszamy jako Słowo Pana, że my, którzy żyjemy i jesteśmy pozostawieni do przyjścia Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy umarli, gdyż na wezwanie Boga, na głos archanioła i dźwięk trąby, sam Pan zstąpi z nieba i najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie. Potem my, którzy pozostaniemy jeszcze przy życiu, razem z nimi zostaniemy porwani na obłokach, w powietrze, na spotkanie z Panem i odtąd już na zawsze będziemy z Panem. Pocieszajcie się więc nawzajem tymi słowami (1Tes 4,13-18).[1]

Dowiadujemy się tu, że kiedy Jezus powróci z nieba, ciała umarłych wierzących zostaną wskrzeszone i wraz z wierzącymi, żyjącymi w chwili Jego przyjścia, zostaną „porwani w powietrze na spotkanie z Panem” (nastąpi pochwycenie). Ponieważ Paweł stwierdził, iż Jezus przywiedzie z sobą z nieba tych, którzy umarli „w Nim”, możemy wyciągnąć wniosek, że przy pochwyceniu duchy wierzących z nieba połączą się ze swoimi, wskrzeszonymi właśnie ciałami.

Piotr także wierzył w bliskie przyjście Chrystusa, pisał bowiem:

Dlatego pobudźcie wasze umysły i bądźcie trzeźwi, miejcie doskonałą nadzieję na łaskę, która została wam dana przy objawieniu się Jezusa Chrystusa… Zbliża się zaś koniec wszystkiego. Bądźcie więc roztropni i trzeźwi, abyście mogli się modlić… ale ponieważ jesteście współuczestnikami cierpień Chrystusa, cieszcie się, abyście, gdy objawi się Jego chwała, cieszyli się i radowali (1P 1,3;4,7.13).[2]

Wreszcie, kiedy Jan pisał listy do kościołów, on również wierzył, że koniec jest bliski, a współcześni mu czytelnicy mogą być świadkami powrotu Jezusa:

Dzieci, jest już ostatnia godzina i tak, jak słyszeliście, antychryst nadchodzi, a nawet wielu antychrystów już się pojawiło. Po tym właśnie poznajemy, że jest ostatnia godzina… Teraz właśnie, dzieci, pozostańcie z Nim, abyśmy mieli odwagę i nie zostali zawstydzeni przez Niego, gdy się objawi w swoim przyjściu… Umiłowani, teraz jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, kim będziemy. Wiemy, że kiedy On się objawi, będziemy do Niego podobni, ponieważ ujrzymy Go takim, jakim jest. Każdy, kto pokłada w Nim tę nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty (1J 2,18.28; 3,2-3).

Jezus zwleka
Patrząc wstecz na ostatnie 2000 lat stwierdzamy, że Jezus nie powrócił tak szybko, jak się tego spodziewali apostołowie. Już w ich czasach byli tacy, którzy zaczynali wątpić, czy Jezus w ogóle powróci, z uwagi na czas, jaki upłynął od Jego odejścia. Kiedy na przykład ziemskie życie Piotra dobiegało kresu (zob. 2P 1,13-14), a Jezus ciągle nie powracał, apostoł w swoim ostatnim liście zwrócił się do wątpiących:

Przede wszystkim to wiedzcie, że w dniach ostatecznych przyjdą szydzący szydercy, którzy będą postępować według własnych żądz i mówić: Gdzie jest obietnica Jego przyjścia? Odkąd bowiem zasnęli ojcowie, wszystko tak trwa, jak od początku stworzenia. Tym, którzy tak uważają, umyka, że od dawna były niebiosa i ziemia, która z wody i wśród wody powstała dzięki Słowu Boga. Przez te wody też ówczesny świat zginął zalany wodą. Obecnie zaś niebiosa i ziemia dzięki temu samemu Słowu są zachowane dla ognia, strzeżone na dzień sądu i zagłady bezbożnych ludzi. Niech to jedno, umiłowani, nie uchodzi waszej uwagi, że jeden dzień u Pana jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień. Pan nie zwleka z wypełnieniem obietnicy – chociaż niektórzy uważają, że zwleka – ale jest cierpliwy względem was, gdyż nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz aby wszyscy się nawrócili. A dzień Pana przyjdzie jak złodziej. Wówczas niebiosa z hukiem przeminą, żywioły zaś zostaną zniszczone w ogniu, i ziemia, i te dzieła, które na niej zostaną znalezione (2P 3,3-10).

Piotr potwierdził, że ociąganie się Jezusa wypływa z Jego miłości i miłosierdzia: chce dać ludziom więcej czasu na opamiętanie się. Potwierdził też, że nie ma cienia wątpliwości co do tego, że Jezus powróci. A przybędzie z wielkim gniewem.

Pismo mówi też wyraźnie, jak zaraz zobaczymy, że powrót Chrystusa będzie poprzedzony latami bezprecedensowego globalnego ucisku oraz wylania Bożego gniewu na bezbożnych. Księga Apokalipsy poświęca temu okresowi bardzo dużo miejsca. Jak się później dowiemy w naszych rozważaniach, Biblia zapowiada nadejście siedmioletniego ucisku. Nie ma wątpliwości, że pochwycenie Kościoła nastąpi w jakimś momencie w ciągu lub bardzo blisko tego okresu siedmiu lat.

Kiedy dokładnie nastąpi pochwycenie?

Pytanie, które często poróżnia chrześcijan dotyczy dokładnego momentu pochwycenia. Niektórzy twierdzą, że nastąpi tuż przed siedmioletnim uciskiem, a zatem może nastąpić w każdej chwili. Inni uważają, że nastąpi dokładnie w połowie ucisku, a jeszcze inni, że w jakimś momencie od połowy do końca ucisku. A są tacy, którzy twierdzą, że pochwycenie nastąpi w chwili powrotu Jezusa jako sędziego na zakończenie ucisku.

Na pewno nie warto się z tego powodu kłócić, wystarczy, że wszystkie cztery obozy uznają, iż pochwycenie nastąpi w jakimś momencie w ciągu lub w pobliżu tego siedmioletniego okresu. Jest to dość mały przedział czasu w dziejach liczących tysiące lat. Zatem zamiast tworzyć podziały z powodu nieporozumień lepiej się cieszyć ze wspólnego zrozumienia! A niezależnie od tego, w co każdy z nas wierzy, nie zmieni to wydarzenia, które nastąpi.

Wobec powyższego muszę się przyznać, że przez pierwsze 25 lat swego chrześcijańskiego życia uważałem, iż pochwycenie nastąpi przed siedmioletnim okresem ucisku. Po prostu tak mnie nauczono, a ja nie wgłębiałem się specjalnie w to, o czym czytałem w księdze Apokalipsy! Kiedy jednak zabrałem się do studiowania Biblii, mój pogląd się zmienił. Spójrzmy zatem na to, co mówi Biblia i zobaczmy, jakie wnioski można z tego wyciągnąć. A nawet gdybym cię nie przekonał, nadal musimy się miłować!

Przemowa na Górze Oliwnej
Zacznijmy od rozważenia 24. rozdziału Ewangelii Mateusza, podstawowego urywka Pisma dotyczącego wydarzeń końca czasów i powrotu Jezusa. Wraz z rozdziałem 25. stanowią tak zwaną przemowę na Górze Oliwnej i są zapisem kazania, jakie Jezus wygłosił tam kilku swoim najbliższym uczniom.[3] Czytając je dowiemy się o wielu przyszłych wydarzeniach i zobaczymy, jak ów moment pochwycenia mogli zrozumieć uczniowie, do których te słowa skierował:

Gdy Jezus opuścił świątynię, podeszli do Niego uczniowie, aby pokazać Mu zabudowania świątyni. Wówczas powiedział do nich: Widzicie to wszystko? Zapewniam was: nie pozostanie tu kamień na kamieniu, który nie byłby zwalony. Gdy siedział na Górze Oliwnej, podeszli do Niego uczniowie i pytali na osobn?ości: Powiedz nam, kiedy to nastąpi i co będzie znakiem Twojego przyjścia i końca świata? (Mt 24,1-3).

Uczniowie chcieli dowiedzieć się o przyszłości, a konkretnie kiedy zostaną zniszczone zabudowania świątyni (co Jezus właśnie przepowiedział) i jaki będzie znak Jego przyjścia i końca dziejów.

Patrząc na to z perspektywy historycznej wiemy, że świątynia została całkowicie zburzona w roku 70. przez rzymskie wojsko pod wodzą generała Tytusa. Wiemy też, że Jezus jeszcze nie powrócił, aby zabrać Kościół do siebie, zatem te dwa wydarzenia nie są jednoczesne.

Jezus odpowiada na pytania uczniów
Wydaje się, że Mateusz nie zapisał odpowiedzi Jezusa na pytanie dotyczące zburzenia świątyni, uczynił to natomiast Łukasz (zob. Łk 21,12-24). U Mateusza Jezus od razu przeszedł do znaków poprzedzających Jego powrót przy końcu wieków:

Wtedy Jezus im odpowiedział: Uważajcie, aby ktoś was nie zwiódł. Liczni bowiem przyjdą pod moim imieniem i powiedzą: Ja jestem Mesjaszem. I wielu zwiodą. Będziecie słyszeć o wojnach i odgłosy bitew. Uważajcie, nie dajcie się zastraszyć. Tak bowiem musi się stać, ale to jeszcze nie koniec. Powstanie naród przeciwko narodowi i królestwo przeciwko królestwu. Zapanuje głód, a miejscami wystąpią trzęsienia ziemi. To wszystko, to dopiero początek boleści (Mt 24,4-8).

Od samego początku tego kazania jest jasne, że Jezus wierzył, iż Jego uczniowie, żyjący w I wieku, mogą być świadkami wydarzeń poprzedzających Jego powrót. Zauważmy, jak często zwraca się do słuchaczy w drugiej osobie. W samym 24. rozdziale co najmniej 20 razy, aby wszyscy Jego słuchacze wierzyli, że dożyją tego, co przepowiedział.

Wiemy oczywiście, iż wszyscy uczniowie słuchający Jezusa tamtego dnia, dawno umarli. Nie możemy jednak sądzić, iż Jezus ich oszukiwał, ponieważ sam nie znał dokładnego czasu swego powrotu (zob. Mt 24,36). Było zatem całkiem możliwe, że Jego słuchacze z Góry Oliwnej dożyją Jego powrotu.

Najważniejszą troską Jezusa było to, aby uczniowie nie dali się zwieść fałszywym Chrystusom, których tak wielu ma się pojawić w czasach ostatecznych. Wiemy, że sam antychryst będzie fałszywym Chrystusem i zwiedzie większą część świata, podając się za cudownego zbawcę.

Jezus zapowiedział wojny, głody i trzęsienia ziemi, ale zaznaczył, iż nie będą to znaki Jego powrotu, tylko „początek boleści [ang. porodowych]”. Można bezpiecznie powiedzieć, że te znaki pojawiały się przez ostatnie dwa tysiące lat. Dalej jednak Jezus mówi o czymś, co jeszcze nie nastąpiło.

Zaczyna się globalny ucisk
Wówczas będą was dręczyć i zabijać. Będziecie znienawidzeni przez wszystkie narody ze względu na Moje imię. I wtedy wielu się załamie, będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich znienawidzą. Pojawią się liczni fałszywi prorocy i wielu zwiodą. A ponieważ nasili się bezprawie, u wielu oziębnie miłość. Kto jednak wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. A ta Dobra Nowina o Królestwie będzie głoszona po całej ziemi dla wszystkich narodów. I wówczas nadejdzie koniec (Mt 24,9-14).

I znowu, gdyby zapytać tych, którzy słuchali Jezusa tamtego dnia: – Czy spodziewacie się dożyć tych wydarzeń? – z pewnością odpowiedzieliby twierdząco. Jezus ciągle się do nich zwracał w drugiej osobie.

Jak przeczytaliśmy, po „bólach porodowych” nadejdzie wydarzenie, które z pewnością jeszcze nie zaistniało, czyli okres bezprecedensowego globalnego prześladowania chrześcijan na całym świecie. Będziemy znienawidzeni przez „wszystkie narody”, a raczej dosłownie przez „wszystkie grupy etniczne i plemiona”. Jezus zapowiedział pewien konkretny czas, kiedy to nastąpi, ale nie jest to jakiś okres trwający setki lat, gdyż zaraz w następnym zdaniu stwierdził: „I wtedy wielu się załamie, będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich znienawidzą.”

To oznacza oczywiście, że niektórzy wierzący się załamią i znienawidzą innych wierzących. Niewierzący nie mogą się „załamać”, oni już się wzajemnie nienawidzą. Początek globalnego prześladowania spowoduje ogromne odstępstwo tych, którzy się podają za naśladowców Chrystusa. Czy będą to szczerzy czy fałszywi wierzący, owce czy kozły, wielu odpadnie. Ujawnią też prześladującym władzom tożsamość innych wierzących, których niegdyś miłowali a teraz znienawidzili. Efektem będzie oczyszczenie Kościoła na całym świecie.

Powstaną też fałszywi prorocy. Najważniejszy z nich jest przedstawiony w księdze Apokalipsy jako wspólnik antychrysta (zob. Ap 13,11-18; 19,20; 20,10). Bezprawie nasili się w takim stopniu, że ludzie stracą resztki tego, co im w sercu pozostało, zaś grzesznicy staną się osobnikami zupełnie pozbawionymi serca.

Męczennicy i ocaleni
Chociaż Jezus przepowiedział, że wierzący stracą życie (zob. w. 9), to chyba nie wszyscy, bo obiecał, że kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony (zob. w. 13). To znaczy, że jeśli nie dadzą się zwieść fałszywym Chrystusom lub prorokom, zdołają się oprzeć pokusie porzucenia wiary i nie odpadną, zostaną zbawieni, ocaleni przez samego Chrystusa, kiedy powróci, by ich zgromadzić na niebiosach. Ten przyszły okres ucisku oraz ocalenia został również objawiony prorokowi Danielowi:

Wtedy nastąpi okres ucisku, jakiego nie było, odkąd narody powstały, aż do chwili obecnej. W tym czasie naród twój dostąpi zbawienia: ci wszyscy, którzy zapisani są w księdze. Wielu zaś, co posnęli w prochu ziemi, zbudzi się: jedni do wiecznego życia (Dn 12,1b-2).

Nawet w owych dniach będzie oferowane zbawienie, gdyż Jezus obiecał, że ewangelia będzie głoszona wszystkim narodom („grupom etnicznym i plemionom”), aby mieli ostatnią sposobność opamiętania się, a wtedy nadejdzie koniec.[4] Ciekawe, że w księdze Apokalipsy czytamy o czymś, co może być spełnieniem obietnicy Jezusa:

I zobaczyłem innego anioła, który leciał przez środek nieba i miał ogłosić odwieczną Dobrą Nowinę mieszkańcom ziemi, wszystkim narodom, pokoleniom, językom i ludom. Mówił donośnym głosem: Ulęknijcie się Boga i oddajcie Mu chwałę, bo przyszła godzina Jego sądu, i oddajcie pokłon temu, który stworzył niebo i ziemię, i morze, i źródła wód (Ap 14,6-7).

Niektórzy uważają, że wówczas ewangelię będzie głosił anioł, ponieważ w tamtym czasie, podczas siedmioletniego ucisku, będzie już po pochwyceniu i wszyscy wierzący zostaną zabrani. Ale jest to, oczywiście, spekulacja.


Antychryst
Prorok Daniel wyjawił, że w połowie siedmioletniego ucisku antychryst zasiądzie w odbudowanej świątyni w Jerozolimie i ogłosi się bogiem (zob. Dn 9,27 – tekst ten przestudiujemy później). To właśnie wydarzenie miał Jezus na myśli, kontynuując swe kazanie na Górze Oliwnej:

Gdy więc ujrzycie ohydę spustoszenia zapowiedzianą przez proroka Daniela, umieszczona w miejscu świętym – kto czyta, niech stara się pojąć – wtedy mieszkańcy Judei niech uciekają w góry. Kto będzie na dachu, niech nie schodzi, by zabrać rzeczy ze swojego domu, a kto będzie na polu, niech nie wraca, żeby wziąć swój płaszcz. W tych dniach najtrudniej będzie kobietom ciężarnym i karmiącym. Módlcie się, abyście nie musieli uciekać w zimie ani w dzień szabatu. Nastanie bowiem wielki ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd, ani nigdy więcej nie będzie.[5] Gdyby te dni nie zostały skrócone, nikt by nie ocalał. Ze względu jednak na wybranych dni te będą skrócone (Mt 24,15-22).

Jest to konkretniejsze i szersze przedstawienie ucisku, o którym Jezus wspomniał wcześniej (zob. w. 9). Kiedy antychryst ogłosi się bogiem w jerozolimskiej świątyni, wybuchnie niewyobrażalne prześladowanie wierzących w Jezusa. Antychryst będzie chciał, aby wszyscy uznali jego bóstwo. Wtedy też wszyscy prawdziwi naśladowcy Chrystusa natychmiast staną się oficjalnymi wrogami państwa, których należy tropić i zabijać. Dlatego Jezus powiedział, że mieszkańcy Judei powinni niezwłocznie uciekać w góry modląc się, aby nic im nie przeszkodziło w ucieczce.

Uważam, że wierzący na całym świecie powinni uciekać do ukrytych miejsc, kiedy to wydarzenie nastąpi, gdyż przypuszczalnie będzie ono pokazywane w telewizji na całym globie. Biblia mówi, że antychryst, podając się za Chrystusa, zwiedzie cały świat i wszyscy okażą mu uległość. Uwierzą, że jest bogiem i będą go czcić. Wypowiadając bluźnierstwa przeciwko Bogu prawdziwemu, Bogu chrześcijan, skłoni cały zwiedziony świat, by nienawidzić tych, którzy odmówią mu czci (zob. Ap 13,1-8).

Jezus obiecał ostateczne wyzwolenie swego ludu przez „skrócenie” tych dni ucisku, bo inaczej „nikt by nie ocalał” (w. 22). To „skrócenie” dni „ze względu na wybranych” musi się odnosić do ich wyswobodzenia, kiedy się pojawi i zgromadzi ich na niebiosach. Jednak tutaj Jezus nie mówi, kiedy po ogłoszeniu antychrysta bogiem to uwolnienie nastąpi.

Zauważamy ponownie, iż Jezus wywołał w swoich ówczesnych słuchaczach wrażenie, że dożyją dnia, gdy antychryst ogłosi swoje bóstwo i wypowie wojnę chrześcijanom. Jest to sprzeczne ze stanowiskiem tych, którzy twierdzą, że wierzący zostaną pochwyceni przed tym wydarzeniem. Gdyby zapytać Piotra, Jakuba i Jana, czy Jezus powróci, by ich wybawić, zanim antychryst ogłosi swą boskość, odpowiedzieliby: – Najwyraźniej nie.

Wojna przeciwko świętym
Biblia w innych urywkach zapowiada prześladowanie wierzących przez antychrysta. Na przykład takie objawienie otrzymał Jan:

I dano jej [bestii czyli antychrystowi] usta, które mówiły rzeczy wielkie i bluźnierstwa, i dano jej moc, aby działała przez czterdzieści dwa miesiące. I otworzyła swoją paszczę, żeby bluźnić przeciwko Bogu, znieważać Jego imię i Jego namiot, i tych, którzy w niebie rozbijają namioty. I pozwolono jej walczyć ze świętymi i ich zwyciężyć. I została jej dana władza nad każdym pokoleniem, ludem, językiem i narodem (Ap 13,5-7).

Zauważmy, że antychryst otrzyma „moc, aby działać” przez czterdzieści dwa miesiące, czyli dokładnie trzy i pół roku. Ciekawe, że to stanowi akurat połowę okresu siedmioletniego ucisku. Wydaje się rozsądne uważać, że antychryst otrzyma tę władzę na końcowe czterdzieści dwa miesiące ucisku, ponieważ będzie mu ona na pewno odebrana, kiedy pod koniec ucisku powróci Chrystus, by stoczyć wojnę przeciwko niemu i jego wojskom.

Oczywiście, ta „moc, aby działać” przez czterdzieści dwa miesiące oznacza pewną szczególną moc. Antychryst, kiedy dojdzie do władzy, otrzyma od Boga jakąś moc. Ta szczególna „moc, aby działać” może dotyczyć okresu, jaki będzie miał na zwalczanie świętych, czytamy bowiem u Daniela:

Patrzałem i róg ten [antychryst] rozpoczął wojnę ze świętymi, i zwyciężał ich, aż przybył Przedwieczny [Bóg] i sąd zasiadł, a władzę dano świętym Najwyższego, i aż nadszedł czas, by święci otrzymali królestwo… Będzie wypowiadał [antychryst] słowa przeciw Najwyższemu i wytracał świętych Najwyższego, będzie zamierzał zmienić czasy i Prawo, a (święci) będą wydani w jego ręce aż do czasu, czasów i połowy czasu (Dn 7,21-22.25).

Daniel przepowiedział, że święci będą wydani w ręce antychrysta do „czasu, czasów i połowy czasu”. To tajemne określenie można interpretować jako trzy i pół roku, przez porównanie z Ap 12, w. 6 i 14. W Ap 12,6 czytamy, że jakaś symboliczna kobieta znajdzie miejsce schronienia na pustkowiu, aby tam ją „żywiono” przez 1260 dni, co się równa okresowi trzech i pół lat, przyjmując że rok liczy 360 dni. A zaraz osiem wersetów poniżej znów jest mowa o tym, że w pewnym miejscu na pustkowiu ma być „żywiona” przez „czas, czasy i połowę czasu”. Zatem jest to odpowiednik 1260 dni czyli trzech i pół lat.

Zatem słowo „czas” w tym kontekście oznacza rok, „czasy” – dwa lata, a „połowa czasu” – pół roku. To dziwne określenie z Ap 12,14 musi oznaczać to samo, co w Dn 7,21. Zatem teraz wiemy, że święci zostaną oddani w ręce antychrysta na trzy i pół roku, na taki sam okres, o jakim mówi Ap 13,5, kiedy to antychryst otrzyma „moc, aby działać”.

Nie trzeba dodawać, iż oba te 42-miesięczne okresy będą identyczne. Jeśli się rozpoczną od ogłoszenia się antychrysta bóstwem w połowie siedmioletniego ucisku, to święci zostaną oddani w jego ręce na trzy i pół roku, zaś Jezus ich wyzwoli, kiedy pojawi się na niebiosach i zabierze ich do siebie na końcu lub przy końcu siedmioletniego ucisku. Gdyby jednak owe 42 miesiące zaczynały się w jakimś innym momencie w ciągu siedmioletniego ucisku, to moglibyśmy wyciągnąć wniosek, że pochwycenie nastąpi w jakimś czasie przed końcem ucisku.

Ta druga możliwość nasuwa pewną trudność, mianowicie święci zostaną oddani w ręce antychrysta, zanim ten ogłosi się bogiem, czyli zanim znajdą się w niebezpieczeństwie i będą musieli uciekać w góry. To wydaje się nielogiczne.

Natomiast pierwsza z tych możliwości oznacza, iż święci wciąż będą na ziemi podczas gdy Bóg będzie zsyłał na cały świat wiele kataklizmów i kar, o których czytamy w księdze Apokalipsy. Tę trudność rozważymy później.

Teraz powróćmy do przemowy na Górze Oliwnej.

Fałszywi mesjasze
W dalszej części Jezus uzmysłowił uczniom, jak ważne jest, aby nie dać się zwieść pogłoskom o fałszywych mesjaszach:

Jeśli ktoś wam wtedy powie: Mesjasz jest tutaj; albo: Jest tam, nie wierzcie. Pojawią się bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i będą dokonywać wielkich znaków i cudów, żeby, o ile to możliwe, zwieść nawet wybranych. To właśnie wam przepowiedziałem. Jeśli więc powiedzą wam: Oto jest na pustyni, nie idźcie tam; Oto jest w domu, nie wierzcie. Jak bowiem błyskawica pojawia się na wschodzie i jaśnieje aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Gdzie jest padlina, tam zlecą się sępy (Mt 24,23-28).

Zauważmy znowu, jak często Jezus używa czasowników w drugiej osobie. Jego słuchacze mogli oczekiwać pojawienia się fałszywych mesjaszy i fałszywych proroków, czyniących wielkie cuda. Ale też mogli się spodziewać, że zobaczą, jak Jezus powraca na niebiosach jak błyskawica.

Oczywiście, niebezpieczeństwo załamania się i odpadnięcia wierzących będzie wówczas bardzo duże, bo tak okropne będą prześladowania chrześcijan. Natomiast fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy będą niesłychanie przekonujący ze względu na dokonywane cuda. Dlatego Jezus wielokrotnie zapowiadał uczniom, co nastąpi tuż przed Jego powrotem. Nie chciał, by dali się zwieść, jak wielu innych. Prawdziwi i wytrwali wierzący będą oczekiwać na przyjście Jezusa, który się pojawi jak błyskawica. Pozostali zostaną pociągnięci przez fałszywych mesjaszy jak padlina na pustyni przyciąga sępy.

Znaki na niebie
Zaraz też po ucisku tych dni słońce się zaćmi i księżyc straci swój blask. Gwiazdy będą spadać z nieba, a moce niebios zostaną poruszone. Wtedy na niebie ukaże się znak Syna Człowieczego i trwoga ogarnie wszystkie ludy na ziemi. I ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach z nieba z mocą i wielką chwałą. Pośle On swoich aniołów, którzy donośnie zatrąbią i zgromadzą jego wybranych z czterech stron świata, od jednego krańca nieba aż po drugi (Mt 24,29-31).

Obrazy przytoczone przez Jezusa w tym fragmencie były znane ówczesnym Żydom, jako że pochodzą wprost od Izajasza i Joela, którzy zapowiadają ostateczny sąd Boży przy końcu świata, nazywany często „dniem Pańskim”, kiedy to zaćmi się słońce i księżyc (zob. Iz 13,10-11; Jl 2,31). Wtedy wszyscy mieszkańcy ziemi zobaczą Jezusa powracającego w chwale i będą ubolewać. Wówczas aniołowie Jezusa „zgromadzą jego wybranych z czterech stron świata, od jednego krańca nieba aż po drugi”, co wskazuje na to, że wierzący zostaną rzeczywiście porwani i zgromadzeni na spotkanie Jezusa na powietrzu, a stanie się to na dźwięk „donośnej trąby”.

I znowu, gdyby po tym fragmencie przemowy zapytać Piotra, Jakuba i Jana, czy Jezus powróci po nich przed czy po okresie władzy antychrysta i po wielkim ucisku, na pewno odpowiedzieliby: – Po nim.

Powrót i pochwycenie
Ten fragment przemowy na Górze Oliwnej brzmi bardzo podobnie do słów Pawła odnoszących się niewątpliwie do pochwycenia Kościoła, które według wielu komentatorów nastąpi przed nastaniem ucisku. Przyjrzyjmy się urywkowi, który rozważaliśmy już wcześniej w niniejszym rozdziale:

Nie chcemy też, bracia, abyście pozostawali w niewiedzy co do tych, którzy umierają i się smucili, jak ci, którzy nie mają nadziei. Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus umarł i zmartwychwstał, to i tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg poprowadzi razem z Nim. To wam ogłaszamy jako Słowo Pana, że my, którzy żyjemy i jesteśmy pozostawieni do przyjścia Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy umarli, gdyż na wezwanie Boga, na głos archanioła i dźwięk trąby, sam Pan zstąpi z nieba i najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie. Potem my, którzy pozostaniemy jeszcze przy życiu, razem z nimi zostaniemy porwani na obłokach, w powietrze, na spotkanie z Panem i odtąd już na zawsze będziemy z Panem. Pocieszajcie się więc nawzajem tymi słowami. Nie ma potrzeby, bracia, pisać wam o dniach o godzinach. Sami bowiem dokładnie wiecie, że dzień Pana nadejdzie jak złodziej w nocy. Gdy będą mówić: pokój i bezpieczeństwo, wtedy niespodziewanie, jak bóle porodowe na kobietę ciężarną, przyjdzie na nich zagłada i nie uciekną (1Tes 4,13 – 5,3).

Paweł napisał, że Jezus przyjdzie z nieba na odgłos trąby Bożej i wierzący zostaną porwani „na obłokach, w powietrze, na spotkanie z Panem”. To dokładnie przypomina słowa Jezusa z Mt 24,30-31, kiedy mówił, co się dokładnie wydarzy po nadejściu antychrysta i po ucisku.

Co więcej, pisząc o powrocie Chrystusa, poruszył też sprawę czasu, kiedy to może nastąpić, „o dniach o godzinach” i przypomniał czytelnikom, że dobrze wiedzą iż „dzień Pana nadejdzie jak złodziej w nocy”. Paweł wierzył, że przyjście Chrystusa i pochwycenie wierzących nastąpią w „dniu Pańskim”, w dniu, kiedy okropny gniew i zagłada dotkną tych, którzy oczekują „pokoju i bezpieczeństwa”. Kiedy Chrystus powróci, by zabrać swój Kościół, na świat spadnie Jego gniew.

To dokładnie się zgadza ze słowami Pawła w następnym Liście do Tesaloniczan o powrocie Chrystusa:

Jest bowiem sprawiedliwe u Boga odpłacać uciskiem tym, którzy was uciskają, a wam uciskanym, i nam, dać ulgę, gdy Pan Jezus objawi się z nieba z aniołami Jego mocy w płomieniach ognia i ukarze tych, którzy nie uznają Boga i nie są posłuszni Ewangelii naszego Pana Jezusa. Karą dla nich będzie wieczna zagłada z dala od oblicza Pana i od chwały Jego mocy, gdy przyjdzie w owym dniu, aby być uwielbiony w swoich świętych i podziwiany przez wszystkich, którzy uwierzyli. Uwierzyliście bowiem naszemu świadectwu (2Tes 1,6-10).

Paweł stwierdził, że kiedy Jezus powróci, aby ulżyć prześladowanym wierzącym w Tesalonikach (zob. 1Tes 1,4-5), pojawi się „z aniołami Jego mocy w płomieniach ognia”, aby ukarać tych, którzy ich dręczą, wymierzając sprawiedliwą odpłatę. Nie wydaje się to zgadzać z tym, co wielu określa jako „pochwycenie przed uciskiem”, kiedy to Kościół ma rzekomo zostać zabrany przez Chrystusa, zanim się rozpocznie siedmioletni ucisk, i co jest nazywane tajemnym objawieniem się Chrystusa i cichym zabraniem Kościoła. Przeciwnie, zgadza się to dokładnie ze słowami Jezusa z Mt 24,30-31 o Jego powrocie przy końcu ucisku, gdy wierzących zabierze, a na niewierzących wyleje swój gniew.

Dzień Pański
W tym samym liście Paweł później napisał:

Gdy zaś chodzi o przyjście naszego Pana Jezusa Chrystusa i nasze zgromadzenie się przy Nim, prosimy was, bracia, abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym przekonaniu i zastraszyć ani przez ducha, ani przez słowa, ani przez list rzekomo przez nas napisany, że już nadszedł dzień Pana (2Tes 2,1-2).

Po pierwsze zauważmy, że tematem Pawła był powrót Chrystusa i pochwycenie. Pisał o naszym „zgromadzeniu się” przy Nim, używając identycznych słów, jakie użył Jezus w Mt 24,31, mówiąc o aniołach, którzy „zgromadzą jego wybranych od jednego krańca nieba aż po drugi”.

Po drugie, Paweł utożsamił te wydarzenia z „dniem Pańskim”, tak jak w 1Tes 4,13 – 5,2. Jest to bardzo wyraźne.

Paweł pisał dalej:

Niech nikt w żaden sposób was nie zwodzi. Nie nastanie to bowiem, dopóki nie przyjdzie odstępstwo i nie pojawi się człowiek nieprawości, syn zatracenia. On jest przeciwnikiem i wynosi się ponad wszystko, co dotyczy Boga lub Jego czci. Zasiądzie nawet w świątyni Boga, przedstawiając siebie samego jako Boga (2Tes 2,3-4).

Wierzący w Tesalonikach byli wprowadzeni w błąd, jakoby już nastał dzień Pański, który według Pawła musi rozpocząć się z chwilą pochwycenia i powrotu Chrystusa. Paweł jednak jasno stwierdził, iż ten dzień nie nastanie, dopóki nie przyjdzie odstępstwo (owo wielkie załamanie, o którym Jezus mówił w Mt 24,10) i dopóki antychryst nie ogłosi się bogiem w jerozolimskiej świątyni. A zatem wyraźnie powiedział wierzącym, że aż do owego dnia nie powinni oczekiwać powrotu Chrystusa, pochwycenia czy dnia Pańskiego.[6]

Następnie Paweł opisuje powrót Chrystusa, który zniszczy antychrysta:

Czy nie pamiętacie, że mówiłem wam o tym, gdy jeszcze byłem u was? Wy wiecie, co go teraz powstrzymuje w tym, żeby się pojawił w swoim czasie. Tajemnica nieprawości bowiem już działa. Jedynie ten, który właśnie ją powstrzymuje, musi ustąpić miejsca. Wówczas pojawi się Nieprawy, którego Pan Jezus zgładzi tchnieniem swoich ust i unicestwi objawieniem swojego przyjścia. Przyjście zaś Nieprawego jest działaniem szatana – z całą mocą wśród znaków i fałszywych cudów, wśród całego zwodzenia nieprawości – wobec tych, którzy dają się wygubić, ponieważ nie przyjęli prawdy miłości, by zostali zbawieni (2Tes 2,5-10).

Paweł stwierdził, że antychryst zostanie unicestwiony „objawieniem Jego przyjścia”. Jeśli chodzi o to samo „objawienie” co przy pochwyceniu, o czym mówi w. 1 tego rozdziału, to antychryst zostanie zgładzony w tym samym czasie, kiedy Kościół zostanie zgromadzony, by spotkać się z Panem na powietrzu. Potwierdza to zapis w księdze Apokalipsy r. 19. i 20. Czytamy tam o powrocie Chrystusa (zob. 19,11-16), zniszczeniu antychrysta i jego wojsk (zob. 19,17-21), związaniu szatana (zob. 20,1-3) oraz o „pierwszym zmartwychwstaniu” (zob. 20,4-6), kiedy wierzący zamęczeni podczas siedmioletniego ucisku powstaną do życia. Jeśli jest to prawdziwie pierwsze zmartwychwstanie, w sensie pierwszego ogólnego zmartwychwstania sprawiedliwych, to pozostaje mniej wątpliwości, iż pochwycenie i powrót Chrystusa jako sędziego nastąpi w tym samym czasie co zgładzenie antychrysta, ponieważ Pismo jasno nam mówi, że wszyscy, którzy umarli w Chrystusie, podczas pochwycenia zostaną wzbudzeni w nowych ciałach (zob. 1Tes 4,15-17).[7]

Gotowość
Powróćmy ponownie do przemowy na Górze Oliwnej.

Uczcie się na przykładzie drzewa figowego: Kiedy jego gałęzie stają się miękkie i wypuszczają liście, poznajecie, że lato blisko. Tak samo i wy, gdy zobaczycie to wszystko, wiedzcie, że jest blisko, już u drzwi. Zapewniam was, że nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie.[8] Niebo i ziemia przeminą, ale Moje słowa nie przeminą (Mt 24,32-35).

Jezus nie chciał, by uczniowie zostali zaskoczeni, i to jest główną myślą przemowy. Mieli być świadomi, że jest „już u drzwi”, gdy zaczną widzieć „to wszystko”: powszechny ucisk, odstępstwo, pojawienie się wielu fałszywych proroków i mesjaszy, ogłoszenie się antychrysta bogiem, a potem, jeszcze bliżej chwili Jego powrotu, zaćmienie słońca i księżyca oraz spadanie gwiazd.

Niemniej, zaraz po zapowiedzi owych znaków, które poprzedzą Jego przyjście za kilka lat, miesięcy czy dni, poinformował też, iż dokładny moment Jego powrotu pozostanie tajemnicą:

Nikt jednak nie wie, kiedy nadejdzie ten dzień i godzina, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko sam Ojciec (Mt 24,26).

Jakże często ten urywek jest wyrywany z kontekstu! Zazwyczaj służy potwierdzeniu koncepcji, iż nie mamy pojęcia, kiedy Jezus powróci, ponieważ w każdej chwili może przyjść i pochwycić Kościół. Ale kontekst wcale tego nie sugeruje. Jezus bardzo dobitnie powiedział uczniom, aby byli gotowi na Jego przyjście, wymieniając wiele znaków, które wcześniej nastąpią. A teraz zwyczajnie im mówi, że nie będą znać ani dnia ani godziny. Ponadto najwyraźniej nie mówił w tym urywku o swym rzekomym pierwszym powrocie, przed nastaniem siedmioletniego ucisku, kiedy to Kościół miałby zostać potajemnie pochwycony, ale o powrocie przy końcu ucisku. Jest to nie do podważenia, jeśli uczciwie spojrzymy na kontekst.

Jego powrót – kompletnym zaskoczeniem?
Przeciwko koncepcji, iż pochwycenie nastąpi pod koniec ucisku, wysuwa się argument, że takie przyjście nie byłoby zaskoczeniem, co (rzekomo) Jezus zapowiedział, ponieważ wskazują na nie wydarzenia w okresie ucisku. Twierdzą, że pochwycenie musi nastąpić przed uciskiem, bo inaczej wierzący nie musieliby być gotowi i czuwać, do czego wzywa Biblia. W przeciwnym wypadku będą wiedzieć, że do powrotu Jezusa mają jeszcze siedem lat.

Przeciw temu zastrzeżeniu przemawia jednak fakt, że w kazaniu na Górze Oliwnej Jezus chciał uczniów uczulić, by byli gotowi na Jego przyjście pod koniec ucisku, które poprzedzą liczne znaki, jakie im wyjawił. Dlaczego zatem Jego mowa jest usiana tak wieloma wezwaniami do gotowości i czuwania, chociaż Jezus wiedział, że Jego przyjście nastąpi co najmniej za siedem lat? Widocznie Jezus uważał, iż chrześcijanie muszą być gotowi i czuwać, choćby nawet Jego przyjście miało nastąpić za szereg lat. Apostołowie, którzy w swych listach wzywali wierzących do gotowości na przyjście Jezusa, mówili to samo.

Ci, którzy uważają, że jedynie pochwycenie przed uciskiem uzasadnia wezwania do gotowości, stają przed jeszcze innym problemem. Według nich powrót Chrystusa nastąpi siedem lat przed końcem ucisku. Zatem Jego rzekomy pierwszy powrót nie może nastąpić w każdej chwili, ale siedem lat przed końcem ucisku. Wobec tego nie ma potrzeby oczekiwać na przyjście Jezusa, dopóki wydarzenia na świecie nie doprowadzą do początku ucisku, które to wydarzenia można z pewnością przewidzieć i stwierdzić.

Większość osób opowiadających się za pochwyceniem przed uciskiem potwierdzi, że wie, iż Jezus nie powróci dzisiaj albo jutro, z uwagi na polityczną sytuację na świecie. Muszą jeszcze nastąpić pewne wydarzenia, zapowiedziane w proroctwach, zanim zacznie się siedmioletni ucisk. Na przykład, jak się dowiadujemy z księgi Daniela, antychryst zawrze z Izraelem przymierze na siedem lat, co będzie wyznaczało początek ucisku. Zatem jeśli pochwycenie ma nastąpić siedem lat przed końcem ucisku, musi przypaść na czas, kiedy antychryst będzie owo przymierze z Izraelem zawierał. Zanim na politycznym horyzoncie nie pojawi się coś, co umożliwi taki scenariusz, nie ma potrzeby, żeby wyznawcy teorii pochwycenia przed uciskiem oczekiwali na powrót Jezusa.

Co więcej, dla tych zwolenników poglądu pochwycenia przed uciskiem, którzy wierzą, że Jezus powróci również pod koniec ucisku, oznacza to, że można dokładnie obliczyć dzień rzekomego drugiego powrotu Jezusa. Od pochwycenia, którego termin, według słów Jezusa, zna tylko Ojciec, wystarczy tylko policzyć siedem lat.

Z tego, co Jezus faktycznie powiedział, wynika, że nie chciał, by Jego powrót był kompletnym zaskoczeniem. W rzeczywistości chciał, aby poprzedziły go pewne wydarzenia w okresie ucisku. Mówiąc krótko, Jezus nie chciał, aby uczniowie zostali zaskoczeni, tak jak świat. Mówił im dalej:

Jak bowiem było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Jak w dniach przed potopem jedli, pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, w którym Noe wszedł do arki, i nie poznali, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak będzie również z przyjściem Syna Człowieczego. Wówczas dwóch będzie na polu, jeden zostanie zabrany, a drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach, jedna zostanie zabrana, a druga zostawiona.[9] Czuwajcie więc, bo nie wiecie, którego dnia wasz Pan przyjdzie. To zaś zrozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy złodziej przyjdzie, na pewno by czuwał i nie pozwolił włamać się do swego domu. Dlatego i wy czuwajcie, gdyż Syn Człowieczy przyjdzie o godzinie, której się nie spodziewacie (Mt 24,37-44).

Tutaj znowu widać, że Jezusowi zależało na tym, żeby uczniowie byli gotowi na Jego powrót. Właściwie głównie temu poświęcił swoją przemowę na Górze Oliwnej. Liczne wezwania do gotowości i czuwania nie tyle wskazują na to, że Jego powrót będzie zupełnym zaskoczeniem, ale że trudno będzie zachować gotowość i czujność w obliczu przeciwności. Wobec tego osoby, które sądzą, że są bardziej gotowe od innych chrześcijan, bo oczekują na pochwycenie o każdym czasie przed uciskiem, w rzeczywistości mogą nie być gotowe na to, co je spotka. Jeśli nie spodziewają się ucisku, a znajdą się w ogniu globalnego prześladowania pod rządami antychrysta, pokusa by odejść od wiary, może ich przemóc. Lepiej się przygotować na to, co faktycznie zapowiada Biblia.

I znów, gdyby zapytać Piotra, Jakuba i Jana, kiedy oczekiwaliby powrotu Jezusa, powiedzieliby o wszystkich znakach zapowiadających Jego powrót. Nie spodziewaliby się Go ujrzeć przed okresem ucisku czy pojawieniem się antychrysta.

Złodziej w nocy
Zauważmy, że nawet przytoczone przez Jezusa porównanie do „złodzieja w nocy” znajduje się w kontekście wielu znaków, dzięki którym uczniowie nie będą zaskoczeni Jego powrotem. Zatem porównanie do „złodzieja w nocy” nie może być uprawnionym dowodem na to, że nikt nie może mieć żadnego pojęcia, kiedy Jezus powróci.

I Paweł i Piotr posłużyli się tym porównaniem do „złodzieja w nocy” pisząc o „dniu Pańskim” (zob. 1Tes 5,2-4; 2P 3,10). Byli przekonani, że odnosi się ono do powrotu Jezusa jako Sędziego pod koniec siedmioletniego ucisku. Ale ciekawe, że Paweł pisał: „Wy, bracia, jednak nie przebywacie w ciemnościach, aby ten dzień zaskoczył was jak złodziej” (1Tes 5,2-4). Poprawnie zinterpretował analogię Jezusa, świadom, że ci, którzy baczą na znaki i posłusznie idą za Jezusem, nie pozostają w ciemności i przyjście Chrystusa w ogóle ich nie zaskoczy. Dla nich Jezus nie przyjdzie jak złodziej w nocy. Tylko ludzie pozostający w ciemności będą zaskoczeni, i właśnie to Jezus chciał przekazać. (zob. także użycie przez Jezusa wyrażenia „złodziej w nocy” w Ap 3,3 oraz 16,15, gdzie to mówi w odniesieniu do swego przybycia na bitwę pod Harmagedon).

Od tego momentu Jezus wielokrotnie napomina uczniów, by byli gotowi na Jego powrót. Jednocześnie mówi, jak mogą zachować gotowość, przytaczając przypowieści o niewiernym słudze, dziesięciu pannach oraz o talentach. Następnie przepowiada sąd nad owcami i kozłami (warto wszystko to przeczytać). W każdym niemal przypadku ostrzega, że na tych, którzy nie będą gotowi na Jego powrót, czeka piekło (zob. Mt 24,50-51; 25,30.41-46). Aby być gotowym, trzeba w chwili Jego powrotu spełniać Bożą wolę.[10]

Kolejne zastrzeżenie
Niektórzy wysuwają zastrzeżenia wobec koncepcji pochwycenia pod koniec ucisku na tej podstawie, że według Biblii sprawiedliwi nigdy nie są karani wraz z niesprawiedliwymi, czego dowodem są Noe, Lot oraz Izraelici w Egipcie.

Faktycznie, mamy uzasadnione powody, by wierzyć, że sprawiedliwi nie będą cierpieć z powodu Bożego gniewu podczas ucisku, gdyż to byłoby sprzeczne z wieloma biblijnymi precedensami i obietnicami (zob. na przykład 1Tes 1,9-10; 5,8).

Jezus jednak przepowiedział wielkie prześladowanie, jakie w tym czasie będą znosić sprawiedliwi. I to nie z ręki Boga, ale z rąk ludzi niesprawiedliwych. Chrześcijanie nie są zwolnieni z prześladowań – one są im obiecane. W czasie siedmioletniego ucisku wielu wierzących straci życie (zob. Mt 24,9; Ap 6,9-11; 13,15; 16,5-6; 17,6; 18,24; 19,2). Wielu zostanie ściętych (zob. Ap 20,4).

Jeśli zatem każdy wierzący w jakimś narodzie będzie męczennikiem, nic nie powstrzyma Bożego gniewu wobec wszystkich członków danego narodu. A jeśli wśród tego narodu będą wierzący, Bóg na pewno potrafi ich ochronić przed swoimi sądami, jakie spadną na bezbożnych. Podczas plag nękających Egipt za czasów Mojżesza, Bóg udowodnił, że nawet pies nie zaszczekał przeciwko Izraelicie, zaś na mieszkających obok Egipcjan spadała kara za karą (zob. Wj 11,7). Podobnie w księdze Apokalipsy czytamy o żądlącej szarańczy, która zostanie wypuszczona, by przez pięć miesięcy dręczyć na ziemi nikczemnych ludzi, ale nie wolno jej dręczyć 144 tysięcy żydowskich sług, którzy będą opieczętowani szczególnym znakiem na czole (zob. Ap 9,1-11).

Pochwycenie w księdze Apokalipsy
W księdze Apokalipsy nigdzie nie czytamy o pochwyceniu Kościoła, ani o żadnym innym pojawieniu się Chrystusa, za wyjątkiem jednej wzmianki w r. 19, kiedy przyjdzie, aby zgładzić antychrysta oraz jego wojska w bitwie pod Harmagedon. Nawet wtedy nie czytamy o pochwyceniu. Jest jednak mowa o zmartwychwstaniu w owym czasie męczenników z okresu ucisku (zob. 20,4). Ponieważ Paweł pisał, iż umarli w Chrystusie powstaną w chwili Jego powrotu, co zbiega się w czasie z pochwyceniem Kościoła, urywek ten, wraz z innymi już rozważanymi, prowadzi nas do przekonania, że pochwycenie nie nastąpi przed końcem siedmioletniego ucisku, opisanego w księdze Apokalipsy, w rozdziałach 19 i 20.

Są też inne opinie.
Niektórzy jednak dopatrują się pochwycenia w księdze Apokalipsy, rozdziały 6 i 7. W Ap 6,12-13 czytamy, że słońce stało się „czarne jak wór włosiany”, a z nieba spadały gwiazdy. Są to dwa znaki, jakie według słów Jezusa będą bezpośrednio poprzedzać Jego pojawienie się i zgromadzenie wybranych (zob. Mt 24,29-31). Nieco dalej, w rozdziale 7. czytamy o wielkim tłumie w niebie, złożonym z ludzi wszystkich narodów, plemion i języków, którzy „przychodzą z wielkiego ucisku” (7,14). Nie czytamy, aby byli męczennikami, jak w przypadku innej grupy, wspomnianej w rozdziale poprzednim (zob. 6,9-11), co pozwala nam spekulować, że zostali raczej pochwyceni niż zamęczeni, czyli że są to wierzący wyratowani z wielkiego ucisku.

Z pewnością słuszne jest przypuszczenie, iż pochwycenie nastąpi wkrótce po kosmicznych wydarzeniach przedstawionych w Ap 6,12-13, ponieważ w Mt 24,29-31 Jezus powiedział coś podobnego. Nie mamy jednak wyraźnej wskazówki, w którym momencie ucisku owe apokaliptyczne zdarzenia będą mieć miejsce. Jeśli w Ap 6,1-13 są opisane wydarzenia następujące po sobie, i jeśli pochwycenie nastąpi zaraz po 6,13, mamy podstawę sądzić, iż pochwycenie nastąpi dopiero po: dojściu antychrysta do władzy (zob. 6,1-2), globalnej wojnie (zob. 6,3-4), głodach (zob. 6,5-6), wyginięciu jednej czwartej mieszkańców ziemi z powodu wojny, głodu, zarazy i pożarcia przez dzikie zwierzęta (zob. 6,7-8) oraz męczeństwie wielu wierzących (zob. 6,9-11). Na pewno wszystkie te wydarzenia mogą nastąpić przed końcem ucisku, ale mogą też trwać przez całe siedem lat, co umieszcza pochwycenie na samym końcu ucisku.

Koncepcji pochwycenia przed końcem owych siedmiu lat nadaje pewnej wagi fakt, iż po 8. rozdziale Apokalipsy są opisane dwie z siedmiu serii sądów: „sądy trąb” oraz „sądy czaszy”. Te ostatnie mają zakończyć wylewanie się Bożego gniewu (zob. 15,1). Zanim jednak rozpoczną się sądy czaszy, Jan widzi „tych którzy zwyciężają Bestię i jej obraz, i liczbę jej imienia, jak [stoją] nad szklanym morzem” (15,2). Ci zwycięscy święci mogli zostać pochwyceni. Lecz mogli też zostać zamęczeni. Biblia nam tego nie mówi. Co więcej, nie wiemy, czy werset 15,2 pozostaje w jakimś chronologicznym związku z obrazami opisanymi w jego sąsiedztwie.

Kolejny fakt, nadający pewnej wagi koncepcji pochwycenia przed końcem siedmiu lat, jest następujący: W opisie piątego „sądu trąb” (Ap 9,1-12) czytamy, że żądląca szarańcza będzie miała prawo szkodzić tylko tym, którzy „nie mają pieczęci Boga na czołach” (w. 4). Jedynymi, którzy tę pieczęć będą mieć, to 144 tysiące potomków Izraela (zob. Ap 7,3-8). Wydaje się zatem, że wszyscy pozostali wierzący będą musieli zostać pochwyceni przed tym piątym „sądem trąb”. Inaczej byliby narażeni na działanie żądlącej szarańczy. Co więcej, ponieważ szarańcza będzie szkodzić ludziom przez 5 miesięcy (9,5.10), uważa się, iż pochwycenie musi nastąpić co najmniej pięć miesięcy przed końcem ucisku.

Można, oczywiście, ten wywód podważać. Może są też inni zapieczętowani, o których zwięzła relacja Apokalipsy nie wspomina. W każdym razie, jeśli powyższe dowodzi, że pochwycenie nastąpi przed piątym „sądem trąb”, to wskazuje również na to, iż jedna grupa nie zostanie pochwycona przed wypuszczeniem żądlącej szarańczy – owych 144 tysięcy szczególnie oznaczonych potomków Izraela. Będą jednak chronieni przed działaniem Bożego sądu, i żądląca szarańcza ich nie dotknie.

Jaki stąd wniosek? Mogę tylko stwierdzić, iż pochwycenie nastąpi albo blisko końca albo na sam koniec siedmioletniego ucisku. Wierzący nie muszą się bać cierpienia z powodu Bożego gniewu, jednak muszą być przygotowani na ciężkie prześladowania i ewentualne męczeństwo.

Okres ucisku
Przyjrzyjmy się nieco bliżej temu, co Biblia mówi o ucisku. Skąd wiemy, że będzie trwać siedem lat? Musimy przestudiować księgę Daniela, która obok Apokalipsy, wyjawia najwięcej na temat czasów ostatecznych.

W 9. rozdziale Daniel, uprowadzony do Babilonu wraz z pozostałymi Żydami, studiując proroctwo Jeremiasza odkrył, że babilońska niewola Żydów będzie trwać siedemdziesiąt lat (zob. Dn 9,2; Jr 25,11-12). Kiedy stwierdził, że ten okres już prawie upłynął, zaczął się modlić, wyznając grzechy swego ludu i prosząc o miłosierdzie. W odpowiedzi na jego modlitwę przybył do niego anioł Gabriel i wyjawił mu przyszłość Izraela od czasu ucisku do powrotu Chrystusa. Proroctwo zawarte w Dn 9,24-27 jest jednym z najbardziej zdumiewających w Biblii. Cytuję je poniżej wraz z własnymi uwagami w nawiasach:

Ustalono siedemdziesiąt tygodni [jak zobaczymy, są to oczywiście tygodnie lat, czyli w sumie 490 lat] nad twoim narodem [Izraelem] i twoim świętym miastem [Jerozolimą], aby położyć kres nieprawości [możliwie kulminacyjny akt związany z grzechami Izraela – ukrzyżowanie ich własnego Mesjasza], grzech obłożyć pieczęcią [ang. „położyć kres grzechowi” – przypuszczalnie odniesienie do odkupieńczego dzieła Chrystusa na krzyżu] i odpokutować występek [niewątpliwie odniesienie do odkupieńczego dzieła Jezusa na krzyżu], a wprowadzić wieczną sprawiedliwość [początek królowania Jezusa na ziemi], przypieczętować widzenie proroka [być może odniesienie do zakończenia kanonu Pisma Świętego lub wypełnienia wszystkich przed-milenijnych proroctw] i namaścić to, co najświętsze [możliwie odniesienie do ustanowienia milenijnej świątyni]. Ty zaś wiedz i rozumiej: Od chwili, kiedy wypowiedziano słowo, że nastąpi powrót i zostanie odbudowana Jerozolima [dekret ten został wydany przez króla Artakserksesa w r. 445 p.n.e.], do Władcy-Pomazańca [Pana Jezusa Chrystusa] – siedem tygodni i sześćdziesiąt dwa tygodnie [w sumie 69 tygodni, czyli 483 lata]; zostaną odbudowane dziedziniec i wał, w czasach jednak pełnych ucisku [odbudowa Jerozolimy zniszczonej przez Babilończyków]. A po sześćdziesięciu dwóch tygodniach [czyli po 444 latach od dekretu z r. 445 p.n.e.] Pomazaniec zostanie zgładzony i nie będzie dla niego… [Jezus zostanie ukrzyżowany w r. 32 n.e., jeśli liczyć według żydowskiego kalendarza, czyli po 360 dni w roku]. Miasto zaś i świątynia zginie [odniesienie do zburzenia Jerozolimy w r. 70 n.e. przez Tytusa i rzymskie legiony] wraz z wodzem, który nadejdzie [antychrystem]. Koniec jego nastąpi wśród powodzi, i do końca wojny potrwają zamierzone spustoszenia. Utrwali on [wódz, który nadejdzie – antychryst] przymierze dla wielu [dla Izraela] przez jeden tydzień [czyli siedem lat – jest to czas trwania ucisku]. A około połowy tygodnia [po trzech i pół latach] ustanie ofiara krwawa i ofiara z pokarmów. Na skrzydle zaś świątyni będzie ohyda [kiedy antychryst zasiądzie w żydowskiej świątyni w Jerozolimie, nazywając się bogiem; zob. 2Tes 2,1-4] ziejąca pustką [ang. „przyjdzie ten, który uczyni spustoszenie” – powróci Jezus] i przetrwa aż do końca, do czasu ustalonego na spustoszenie [pokonanie antychrysta przez Jezusa].

490 szczególnych lat
Od wydania dekretu przez króla Artakserksesa w r. 445 p.n.e., by Jerozolima została odbudowana, Bóg wyznaczył w historii 490 szczególnych lat. Ale ów okres 490 lat nie jest niepodzielny: chodzi o dwa okresy, 483 oraz 7 lat. Kiedy upłynęły pierwsze 483 lata (w roku ukrzyżowania Jezusa), zegar się zatrzymał. Daniel pewnie nie wyobrażał sobie, że zegar zatrzyma się na prawie 2 tysiące lat, jakie już upłynęły. W którymś momencie w przyszłości zegar ten znowu ruszy na ostatnie siedem lat. Okres ten jest nazywany „uciskiem”, lecz także „siedemdziesiątym tygodniem Daniela”.

Owe siedem lat dzielą się na dwa trzy i pół- roczne okresy. W ich połowie, jak przeczytaliśmy w proroctwie Daniela, antychryst zerwie przymierze z Izraelem i wtedy „ustanie ofiara krwawa i ofiara z pokarmów”. Wówczas, jak zapowiedział Paweł, sam zasiądzie w jerozolimskiej świątyni i ogłosi, że jest bogiem.[11] To o tej „ohydzie spustoszenia” mówił Jezus (Mt 24,15). Dlatego wierzący w Judei powinni „uciekać w góry” (Mt 24,16), gdyż będzie to początkiem najgorszego ucisku na ziemi (zob. Mt 24,21).

Możliwe, że ową „judejską ucieczkę” ujrzał symbolicznie w swojej wizji Jan, o czym napisał w dwunastym rozdziale księgi Apokalipsy. Jeśli tak, to judejscy wierzący znajdą dla siebie na pustkowiu szczególne miejsce bezpieczeństwa, gdzie będą „karmieni” dokładnie przez trzy i pół roku, czyli przez całą drugą połowę siedmioletniego ucisku (zob. Ap 12,6.13-17). Jan zobaczył w swej wizji wściekłość szatana z powodu ich ucieczki oraz jego wojnę z pozostałymi, którzy „przestrzegają przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa” (Ap 12,17). Dlatego uważam, że byłoby dobrze, aby wierzący na całym świecie ukryli się w odległych miejscach, kiedy antychryst ogłosi w Jerozolimie swoje bóstwo.

Ostatnie objawienie Jana
W ostatnich trzynastu wersetach niesamowitej księgi Daniela znajdujemy inny ciekawy urywek, którego nie rozważaliśmy. Cytuję go poniżej wraz z własnymi uwagami w nawiasach:

W owych czasach wystąpi Michał [anioł], wielki książę, który jest opiekunem dzieci twojego narodu. Wtedy nastąpi okres ucisku, jakiego nie było, odkąd narody powstały, aż do chwili obecnej [ten sam ucisk, o jakim mówił Jezus w Mt 24,21]. W tym czasie naród twój dostąpi zbawienia: ci wszyscy, którzy zapisani są w księdze [może to być odniesienie do ucieczki Judejczyków lub uratowania wierzących podczas pochwycenia]. Wielu zaś, co posnęli w prochu ziemi, zbudzi się: jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie [zmartwychwstanie sprawiedliwych oraz bezbożnych]. Mądrzy będą świecić jak blask sklepienia, a ci, którzy nauczyli wielu sprawiedliwości, jak gwiazdy przez wieki i na zawsze. [Sprawiedliwi po zmartwychwstaniu otrzymają nowe ciała, jaśniejące Bożą chwałą.] Ty jednak, Danielu, ukryj słowa i zapieczętuj księgę aż do czasów ostatecznych. Wielu będzie dociekało, by pomnożyła się wiedza. [Niesamowity postęp w przeciągu ostatniego stulecia w dziedzinie transportu i wiedzy wydaje się być spełnieniem tej przepowiedni.]

Wtedy ja, Daniel, ujrzałem, jak dwóch innych (ludzi) stało, jeden na brzegu po jednej stronie rzeki, drugi na brzegu po tamtej stronie rzeki. Powiedziałem do męża ubranego w lniane szaty i znajdującego się nad wodami rzeki: Jak długo jeszcze do końca tych przedziwnych rzeczy? I usłyszałem męża ubranego w lniane szaty i znajdującego się nad wodami rzeki. Podniósł on prawą i lewą rękę do nieba i przysiągł na Wiecznie Żyjącego: Do czasów, czasu i połowy (czasu) [trzy i pół roku, zgodnie z rozszyfrowaniem objawienia z Ap 12,6 oraz 12,14]. To wszystko dokona się, kiedy dobiegnie końca moc niszczyciela świętego narodu. [Tak jak Dn 7,25 podaje, iż święci na trzy i pół roku zostaną oddani w ręce antychrysta, tutaj wydaje się oczywiste, iż będą to ostatnie trzy lata i pół siedmioletniego ucisku. Dokonanie się wszystkiego, o czym mówił anioł, nastąpi, kiedy zostanie „zniszczona moc świętego narodu” – wg. wersji ang.]. Ja wprawdzie usłyszałem, lecz nie zrozumiałem; powiedziałem więc: Panie, jaki będzie ostateczny koniec tego? On zaś odpowiedział: Idź, Danielu, bo słowa zostały ukryte i obłożone pieczęciami aż do końca czasu. Wielu ulegnie oczyszczeniu, wybieleniu, wypróbowaniu [niewątpliwie przez ucisk], ale przewrotni będą postępować przewrotnie i żaden z przewrotnych nie zrozumie tego, lecz roztropni zrozumieją. A od czasu, gdy zostanie zniesiona codzienna ofiara, zapanuje ohyda ziejąca pustką, (upłynie) tysiąc dwieście dziewięćdziesiąt dni. [Nie można tego interpretować jako okresu pomiędzy tymi dwoma wydarzeniami, ponieważ oba następują w połowie siedmioletniego okresu. Należy raczej uważać, że od chwili, kiedy oba te wydarzenia nastąpią, będzie 1290 dni do wydarzenia się czegoś bardzo ważnego na końcu. 1290 dni to o 30 więcej niż trzy i pół roku 360-dniowego, który to odcinek czasu jest wielokrotnie wspomniany w prorockim tekście Daniela i Apokalipsy. Można spekulować, dlaczego te 30 dni zostały dodane. Aby tajemnicę jeszcze pogłębić anioł mówi teraz Danielowi:] Szczęśliwy ten, który wytrwa i doczeka tysiąca trzystu trzydziestu pięciu dni. [Mamy zatem dalsze tajemnicze 45 dni.] Ty zaś idź i zażywaj spoczynku, a powstaniesz [obiecane zmartwychwstanie Daniela], by (otrzymać) swój los przy końcu dni (Dn 12,1-13).

Najwyraźniej na końcu owych dodatkowych 75 dni wydarzy się coś niezmiernie cudownego! Musimy poczekać, a zobaczymy.

Z ostatnich rozdziałów księgi Apokalipsy wiemy, że tuż po powrocie Chrystusa ma mieć miejsce wiele wydarzeń, między innymi weselna uczta Baranka, o której anioł powiedział Janowi: „Szczęśliwi ci, którzy zostali zaproszeni na ucztę weselną Baranka” (Ap 19,9). Być może o tej samej szczęśliwości [ang. błogosławieństwie] mówił anioł rozmawiający z Danielem. W takim wypadku owa chwalebna uczta nastąpi około dwa i pół miesiąca po powrocie Jezusa.

A może te 75 dni wypełnią inne sprawy, o których wiemy z ostatnich rozdziałów księgi Apokalipsy, jak wtrącenie antychrysta i fałszywego proroka do ognistego jeziora, związanie szatana oraz ustanowienie władzy w Chrystusowym globalnym królestwie (zob. Ap 19,20 – 20,4).

Tysiąclecie
Jest to termin odnoszący się do okresu, kiedy Jezus będzie osobiście panował nad całą ziemią przez tysiąc lat (zob. Ap 20,3.5.7), co nastąpi po siedmiu latach ucisku. Prawie trzy tysiące lat temu przewidział to Izajasz:

Albowiem Dziecię się nam narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwano Go imieniem… Książę Pokoju. Wielkie będzie Jego panowanie w pokoju bez granic na tronie Dawida i nad Jego królestwem, które On utwierdzi i umocni prawem i sprawiedliwością odtąd i na wieki (Iz 9,5-6).

Podobne słowa, o wiecznym panowaniu jej syna, wypowiedział do Marii anioł Gabriel:

Wtedy anioł powiedział: Nie bój się, Mario, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i urodzisz syna, i nadasz Mu imię Jezus. Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca Dawida. Będzie królował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca (Łk 1,30-33).[12]

W czasie trwania tysiącletniego królestwa Jezus będzie osobiście panował z góry Syjon w Jerozolimie, która podniesie się jeszcze wyżej. Jego władanie będzie się opierało na doskonałej sprawiedliwości dla wszystkich narodów, a na całej ziemi zapanuje pokój:

Stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Pańskiej stanie mocno na wierzchu gór i wystrzeli ponad pagórki. Wszystkie narody do niej popłyną, mnogie ludy pójdą i rzekną: Chodźcie, wstąpmy na Górę Pańską do świątyni Boga Jakubowego! Niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami. Bo prawo wyjdzie z Syjonu i słowo Pańskie – z Jeruzalem. On będzie rozjemcą pomiędzy ludami i wyda wyroki dla licznych narodów. Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny (Iz 2,2-4).

Podobnie przepowiedział Zachariasz:

Tak mówi Pan Zastępów. Zazdrosna miłość moja obejmuje Syjon i broni go mój gniew potężny. Bo mówi Pan: Powrócę znowu na Syjon i zamieszkam znowu w Jeruzalem. I znowu nazwą Jeruzalem Miastem Wiernym, a Górę Pana Zastępów - Górą Świętą… Tak mówi Pan Zastępów: W przyszłości przyjdą ludy i mieszkańcy wielu miast. Mieszkańcy jednego miasta, idąc do drugiego, będą mówili: Pójdźmy zjednać przychylność Pana i szukać Pana Zastępów! – i ja idę także. I tak liczne ludy i mnogie narody przychodzić będą, aby szukać Pana Zastępów w Jeruzalem i zjednać sobie przychylność Pana. Tak mówi Pan Zastępów: W owych dniach dziesięciu mężów ze wszystkich narodów i języków uchwyci się skraju płaszcza człowieka z Judy, mówiąc: Chcemy iść z wami, albowiem zrozumieliśmy, że z wami jest Bóg (Za 8,2-3.20-23).

Biblia naucza, że podczas owego tysiąclecia wierzący będą faktycznie rządzić i panować z Chrystusem. Zakres ich odpowiedzialności w Jego Królestwie będzie zależał od ich obecnej wierności (zob. Dn 7,27; Łk 19,12-27; 1Kor 6,1-3; Ap 2,26-27; 5,9-10; 22,3-5).

Będziemy chodzić w zmartwychwstałych ciałach, ale wtedy najwyraźniej będą zaludniać ziemię ludzie naturalni, żyjący w śmiertelnych ciałach. Ponadto wydaje się, że zostanie przywrócona długowieczność patriarchów, a dzikie zwierzęta przestaną być groźne:

Rozweselę się z Jerozolimy i rozraduję się z jej ludu. Już się nie usłyszy w niej odgłosów płaczu ni krzyku narzekania. Nie będzie już w niej niemowlęcia, mającego żyć tylko kilka dni, ani starca, który by nie dopełnił swych lat; bo najmłodszy umrze jako stuletni, a nie osiągnąć stu lat będzie znakiem klątwy… Wilk i baranek paść się będą razem; lew też będzie jadał słomę jak wół; a wąż będzie miał proch ziemi jako pokarm. Zła czynić nie będą ani zgubnie działać na całej świętej mej górze – mówi Pan (Iz 65,19-20.25; zob. także Iz 11,6-9).

W Biblii, zwłaszcza w Starym Testamencie, jest wiele odniesień do przyszłego tysiącletniego królestwa. W celu dalszego studiowania zob. Iz 11,6-16; 25,1-12; 35,1-10; Jr 23,1-5; Jl 2,30-3,21; Am 9,11-15; Mi 4,1-7; So 3,14-20; Za 14,9-21; oraz Ap 20,1-6.

Także wiele Psalmów proroczo mówi o Tysiącleciu. Na przykład ten urywek z Psalmu 48:

Wielki jest Pan i godny wielkiej chwały w mieście naszego Boga na swej świętej górze. Piękne wzgórze, góra Syjon, na krańcach północy, miasto naszego króla, jest radością całej ziemi. Bóg w swoich pałacach okazał się warownią, bo sprzymierzyli się królowie i razem natarli. Ale kiedy zobaczyli, tak się przerazili, że uciekli w popłochu. Tam ogarnęła ich trwoga, potężna jak ból rodzącej kobiety… (w. 2-7)

Kiedy Jezus ustanowi swoje rządy w Jerozolimie na początku Tysiąclecia, najwyraźniej wielu władców na ziemi, którzy przeżyją ucisk usłyszy wieści o panowaniu Jezusa i przybędą, aby zobaczyć to na własne oczy! Ten widok ich zaszokuje![13]

Inne teksty w księdze Psalmów odnoszące się do tysiącletniego panowania Chrystusa: Ps 2,1-12; 24,1-10; 47,2-10; 66,1-7; 68,16-18; 99,1-9; 100,1-5.

Stan wieczności
Koniec Tysiąclecia wyznacza początek „stanu wieczności”, jak go nazywają bibliści, którego początkiem będzie nowe niebo i nowa ziemia. Wówczas Jezus odda wszystko Ojcu, jak czytamy w 1Kor 15,24-28:

Potem nastanie koniec, gdy [Jezus] przekaże królestwo Bogu i Ojcu, gdy pokona wszelką zwierzchność, władzę i moc. Trzeba bowiem, aby On królował, dopóki nie położy wszystkich wrogów pod swoje stopy [Ps 8,7]… Kiedy zaś się mówi, że wszystko zostało poddane, jest jasne, że oprócz Tego [Ojca], który Mu wszystko poddał. A gdy wszystko zostanie Mu poddane, wtedy i sam Syn będzie poddany Temu, który Synowi poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkich.

Szatan, związany na okres tysiąca lat, zostanie potem uwolniony. Zwiedzie wówczas tych, którzy w głębi serca są zbuntowani przeciw Jezusowi, bo tylko udawali posłuszeństwo (zob. Ps 66,3).

Aby mogli zostać sprawiedliwie osądzeni, Bóg zezwoli szatanowi ich zwieść, aby wyjawić prawdziwy stan ich serc. Pod wpływem tego zwiedzenia zgromadzą się, żeby zaatakować święte miasto Jerozolimę, z zamiarem obalenia rządów Jezusa. Bitwa nie potrwa długo, ponieważ z nieba zstąpi ogień, aby strawić oblegające wojska, a szatan zostanie na wieczność wrzucony do jeziora ognia i siarki (zob. Ap 20,7-10).

Owe przyszłe zgrupowanie przed bitwą jest przepowiedziane w Psalmie 2:

Czemu narody się buntują, dlaczego ludy knują daremnie? Królowie ziemi powstają, a możni wchodzą w zmowę przeciw Panu i Jego Pomazańcowi [Chrystusowi]. Mówią: Zerwijmy ich pęta, zrzućmy z siebie ich jarzmo. Lecz Władca nieba śmieje się z nich, Pan z nich szydzi. Wtedy powie im zagniewany i swą zapalczywością ich przerazi: To Ja ustanowiłem króla Syjonu, Mojej świętej góry. [Teraz zabiera głos Jezus] Ogłaszam więc wolę Pana! Powiedział do mnie: Ty jesteś Moim synem, dziś ciebie zrodziłem. Zażądaj tylko, a dam ci w dziedzictwo narody i ziemie aż po jej kres na własność. Ujarzmisz je berłem żelaznym, skruszysz jak garnki gliniane. Zrozumcie więc królowie, nauczcie się ziemscy sędziowie! Służcie Panu w bojaźni, radujcie się w Nim, ale z drżeniem. Oddajcie Mu pokłon, by się nie rozgniewał i abyście nie zginęli w drodze, bowiem łatwo Go rozgniewać, a wtedy szczęśliwi, którzy Mu ufają.

Sąd ostateczny
Tuż przed nastaniem stanu wieczności odbędzie się ostatni sąd. Powstaną z martwych niesprawiedliwi wszystkich czasów, aby stanąć przed tronem Boga i zostać osądzeni według swych uczynków (zob. Ap 20,5.11-15). Wszyscy przebywający w Hadesie zostaną przyprowadzeni na ten „sąd przed wielkim białym tronem”, a potem zostaną wrzuceni do gehenny, do ognistego jeziora. Określa się to „drugą śmiercią” (Ap 20,14).

Stan wieczności rozpoczyna się przeminięciem pierwszych niebios i ziemi, spełniając obietnice Jezusa sprzed 2 tysięcy lat: „Niebo i ziemia przeminą, ale Moje słowa nie przeminą” (Mt 24,35).

Wtedy Bóg stworzy nowe niebo i nową ziemię, jak przepowiedział Piotr w swoim drugim Liście:

A dzień Pana przyjdzie jak złodziej. Wówczas niebiosa z hukiem przeminą, żywioły zaś zostaną zniszczone w ogniu, i ziemia, i te dzieła, które na niej zostaną znalezione. Skoro to wszystko zostanie zniszczone, to jacy wy powinniście być w świętym postępowaniu i pobożności, oczekując przyjścia dnia Boga i starając się je przyspieszyć. Z powodu tego dnia niebiosa płonąc, zostaną zniszczone, a żywioły rozpłyną się w ogniu. Ale my, zgodnie z Jego obietnicą, oczekujemy nowych niebios i nowej ziemi, w których mieszka sprawiedliwość. Dlatego, umiłowani, oczekując tego, postarajcie się, abyście zostali przez Niego znalezieni bez skazy i nienaganni, w pokoju (r. 3,10-14; zob. też Iz 65,17-18).

W końcu zstąpi z nieba na ziemię Nowe Jeruzalem (zob. Ap 21,1-2). Nasz umysł nie jest w stanie ogarnąć wspaniałości tego miasta, które zajmuje powierzchnię równą połowie Stanów Zjednoczonych (zob. Ap 21,16), oraz cudów tej nie kończącej się ery. Będziemy na wieki żyć w doskonałym społeczeństwie, pod panowaniem Boga, ku chwale Jezusa Chrystusa!


[1] . Oto kilka innych tekstów wyrażających przekonanie Pawła, iż Jezus może powrócić za życia jego pokolenia: Flp 3,20; 1Tes 3,13; 5,23; 2Tes 2,1-5; 1Tm 6,14-15; Tt 2,11-13; Hbr 9,28.

[2] . Inne teksty, wyrażające przekonanie Piotra, iż Jezus może powrócić za życia jego pokolenia, to 2P 1,15-19; 3,3-15.

[3] . Mk 13,3 podaje imiona czterech z obecnych: Piotr, Jakub, Jan i Andrzej. Zapis przemowy na Górze Oliwnej znajdujemy też w Mk 13,1-37 oraz Łk 21,5-36. Również Łk 17,22-37 zawiera podobną treść.

[4] . Tę obietnicę często wyrywa się z kontekstu twierdząc, że zanim Jezus powróci, musimy dokończyć dzieło ewangelizacji świata. Ale zgodnie z kontekstem obietnica ta mówi o ostatecznym zwiastowaniu ewangelii całemu światu tuż przed końcem wieków.

[5] . Jeśli pochwycenie Kościoła nastąpi w tym dokładnie momencie podczas siedmioletniego ucisku, jak twierdzą niektórzy, to Jezus nie musiałby pouczać wierzących, by ratowali się ucieczką, gdyż wszyscy byliby pochwyceni.

[6] . Słowa te rozwiewają teorię, jakoby przemowa na Górze Oliwnej dotyczyła tylko wierzących Żydów, którzy narodzą się na nowo w czasie ucisku, ponieważ wszyscy narodzeni na nowo przed uciskiem będą już rzekomo pochwyceni. Przeciwnie, Paweł mówi nawróconym poganom w Tesalonikach, iż ich pochwycenie oraz powrót Chrystusa nastąpią dopiero po tym, jak antychryst ogłosi się bogiem, a to się stanie w połowie siedmioletniego ucisku.

[7] . Według niektórych zmartwychwstanie opisane w Ap 20,4-6 to w rzeczywistości druga część pierwszego zmartwychwstania, jakie nastąpiło wraz z pierwszym powrotem Chrystusa przy pochwyceniu wierzących. Nie wiadomo, na czym taka interpretacja się opiera. Jeśli zmartwychwstanie z Ap 20,4-6 jest rzeczywiście „drugim zmartwychwstaniem”, to dlaczego nie zostało tak nazwane?

[8] . Chociaż słuchający Jezusa mogli myśleć, że to ich pokolenie będzie świadkiem tych wszystkich rzeczy, to wiemy, że tak się nie stało. Musimy zatem słowa Jezusa z Mt 24,34 rozumieć, iż albo wszystko to wydarzy się za życia jednego pokolenia, albo rasa (jak nierzadko jest tłumaczone słowo pokolenie) chrześcijan (lub Żydów) nie przeminie, aż się to wszystko stanie.

[9] . Tak naprawdę w tych przykładach nie ma znaczenia, czy osoba zabrana czy pozostawiona będzie znosić Boże sądy, a o to właśnie toczą się spory. Rzecz w tym, że jedni będą gotowi na powrót Chrystusa, a inni nie. O ich wiecznym losie zadecyduje gotowość.

[10] . Skoro Jezus upominał swych najbliższych uczniów, by byli gotowi na Jego powrót, to znaczy, że mogliby nie być gotowi. Jeśli ich ostrzegał przed karą wiecznego zatracenia za brak gotowości z powodu grzechu, to znaczy, że mogli właśnie przez grzech utracić zbawienie. Jakże to powinno nam uświadomić wagę świętości oraz głupotę tych, którzy twierdzą, że wierzący nie mogą zbawienia utracić.

[11] . To nam mówi, oczywiście, że świątynia jerozolimska musi zostać odbudowana, gdyż na razie w Jerozolimie świątyni nie ma (w roku 2005, kiedy tę książkę piszę).

[12] . Ten tekst ilustruje, jak łatwo jest o błędne przypuszczenia co do czasu spełnienia się wydarzeń prorockich poprzez niewłaściwe odczytanie tego, co mówi Pismo. Maria mogła logicznie przypuszczać, iż jej wyjątkowy Syn za kilka dekad zasiądzie na tronie Dawida. Gabriel powiedział jej, że urodzi syna, który będzie panować nad domem Jakuba, co mogło się wydawać, że narodziny Jezusa oraz Jego panowanie to dwa nierozłączne wydarzenia. Maria nigdy by nie pomyślała, że rozdzieli je co najmniej 2000 lat. My też powinniśmy być ostrożni z wysuwaniem podobnych przypuszczeń, interpretując teksty prorockie.

[13] . Z innych tekstów Pisma wynika, iż na początku Tysiąclecia ziemię będą zamieszkiwać nie tylko wierzący, ale też niewierzący (zob. Iz 2,1-5; 60,1-5; Dn 7,13-14).


Autor: Dawid Servant

Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń