niedziela, 15 grudnia 2013

Czy Jezus zna ciebie? Ew. Mateusza 7,21 – 23

Drodzy dzisiaj omówimy poważne niebezpieczeństwo przed, którym  nasz Pan ostrzega nas mówiąc o tym że nie każdy który do niego mówi „Panie, Panie” jest prawdziwie wierzącym człowiekiem. Możemy powiedzieć iż Jezus tłumaczy nam na czym polega prawdziwa wiara i co to znaczy być Chrześcijaninem. Nie każdy kto woła do Jezusa, modli się do Niego, czy jest religijnym człowiekiem lub chodzi do kościoła, wierzy właściwie będzie człowiekiem zbawionym.
Pierwsza rzecz jakiej musimy się bliżej przyjrzeć, to konieczność posłuszeństwa, które wynika z prawdziwej wiary w Jezusa Chrystusa. Inaczej  mówiąc w zbawczej wierze w Jezusa nie chodzi tylko o jakąś intelektualną zgodę na doktrynę czy treści dotyczące Pisma Świętego lub Jego Osobę. Jest to powszechna pułapka, w którą wpadło dzisiaj wiele osób, myślą że są wierzący, a tymczasem nie są. Na czym polega to zwiedzenie? Ano polega na tym, że zgadzam się na pewne fakty dotyczące Chrystusa i z tego powodu myślę, że jestem wierzący. Są to rzeczy dotyczące jego przyjścia, narodzenia się z dziewicy, zbawczej śmierci  na krzyżu golgoty, jego boskości, bezgrzeszności, cudów które czynił i inne zawarte Piśmie Św. Wielu ludzi w Polsce nie ma problemu zaakceptowaniem tych rzeczy i zgadzają się z nimi. Mówią, że Jezus był absolutnie wspaniały i godzien jest wiary, gdy zadasz im pytanie czy wierzą w Jezusa? Zazwyczaj odpowiadają, że w Niego wierzą. Ale często wiarą nazywają intelektualną zgodę z tym kim Jezus jest i co czynił. Jest to zwodnicza i fałszywa wiara, która nie prowadzi ludzi do zbawienia i w żaden sposób nie zbliża ich do Boga. Oczywiście żeby być chrześcijaninem należy w pewne rzeczy dotyczące doktryny uwierzyć i je zaakceptować, ale jeśli tylko ta akceptacja jest na poziome intelektualnej zgody, która nie wpływa na moją wolę i posłuszeństwo Chrystusowi, to wiara taka jest martwa i zwodzi nas. Dając nam błędne przekonanie, że jesteśmy uczniami Chrystusa, a tymczasem posiadamy wiarę  demonów
Jak 2:19  Ty wierzysz, że Bóg jest jeden? Dobrze czynisz; demony również wierzą i drżą.
20  Chcesz przeto poznać, nędzny człowieku, że wiara bez uczynków jest martwa?
„Demony również wierzą w Boga i demonami pozostają.
Możemy mówić „Panie, Panie”, możemy mówić jak bardzo kochamy Jezusa i jak bardzo on jest dla nas cenny, jaką był wspaniałą osobą i jak wielkie rzeczy czynił. Możemy się zachwycać jego poświęceniem i złożoną ofiarą, a z naszych ust mogą płynąc najwspanialsze modlitwy. Ale jeśli nie prowadzi nas to, do posłuszeństwa Jemu, to jesteśmy w wielkim niebezpieczeństwie, że na sądzie powie do nas „nie znam was”. Zwróćcie uwagę jak często Jezus wzywał swoich uczniów do posłuszeństwa i kogo nazywał, swoją prawdziwą i przyjaciółmi:
Jana 15:14 Jesteście przyjaciółmi moimi, jeśli czynić będziecie, co wam przykazuję. Powiedział Jezus do swoich uczniów. W tym kontekście również powiedział do nich, że wtedy będzie uwielbiony Ojciec oraz wtedy mogą prosić w Jego imieniu, a stanie się im.
Inny bardzo ciekawy fragment dotyczący posłuszeństwa
Mateusza 12:47  I rzekł mu ktoś: Oto matka twoja i bracia twoi stoją na dworze i chcą z tobą mówić.
48  A On, odpowiadając, rzekł temu, co mu to powiedział: Któż jest moją matką? I kto to bracia moi?
49  I wyciągnąwszy rękę ku uczniom swoim, rzekł: Oto matka moja i bracia moi!
50  Albowiem ktokolwiek czyni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten jest moim bratem i siostrą, i matką.
Kto jest prawdziwą rodziną Jezusa? Kto jest Jego przyjacielem, bratem, siostrą i matką? Czy ci, którzy do niego mówią „Panie, Panie”? Czy ci, którzy wierzą tylko we właściwą doktrynę? Czy ci którzy uważają, że chodzą do właściwego kościoła? Czy ci, którzy mówią mój ojciec i matka byli wierzący więc i ja jestem? Nie, ci którzy są mu posłuszni, to ci którzy wierzą w Niego, w Jego Słowo, uważają je za prawdę, biorą to Słowo i wypełniają Jego wolę, a Jego wola jest wolą Ojca, to są prawdziwie bliscy Mu ludzie.
Tak, to jest wielkie niebezpieczeństwo, pułapka, w którą może wpaść każdy z nas. Czytamy Biblię i uznajemy jej prawdy, możemy głosić nawet jej treść, a jednak pozostać zupełnie nieczułym na wezwanie Jezusa do pójścia w Jego ślady, do zaparcia się samego siebie, do niesienia krzyża i podążanie wąską drogą, która wiedzie do żywota. 
Dlatego stawiam pytanie: Co się zmieniło w twoim życiu pod wpływem Ewangelii? Czy zmieniło się twoje serce, myślenie o sobie, kim jesteś w oczach Boga? Czy zmieniło się to w jaki sposób traktujesz Boga i Jego Słowo? Czy zmieniło się twoje postępowanie, spędzanie wolnego czasu, podejście do bliźnich, do rodziny, wydawanie pieniędzy. Czy zmieniło się to czemu lub komu ufasz odnośnie swojej wieczności i na czym polegasz? Co jest twoim priorytetem i komu chcesz w swoim życiu służyć?
Niegdyś Jozue zapytał się Izraela:
Jozuego 24:14  Oddajcie tedy Panu zbożną cześć i służcie mu szczerze i wiernie; usuńcie bogów, którym służyli wasi ojcowie za Rzeką i w Egipcie, a służcie Panu.
15  A jeśliby się wam wydawało, że źle jest służyć Panu, to wybierzcie sobie dzisiaj, komu będziecie służyć: czy bogom, którym służyli wasi ojcowie, gdy byli za Rzeką, czy też bogom amorejskim, w których ziemi teraz mieszkacie. Lecz ja i dom mój służyć będziemy Panu.
Tak więc prawdziwe zbawienie wyraża się w służbie dla Pana, Boga Abrahama, Izzaka i Jakuba. Służbie szczerej i wiernej nie z przymusu i nie ze strachu, ale z miłości i wdzięczności dla Niego.
W słowach Jezusa „Panie, Panie”  widzimy również inne podobne ostrzeżenie. A mianowicie, że nie możemy polegać na własnych słowach i wcale nie muszą one potwierdzać naszego zbawienia.
Posłużę się pewnym przykładem od kilku dziesięcioleci w wielu kościołach i na wielu ewangelizacjach stosowana jest tzw. „modlitwa grzesznika” do której zachęca się nowo nawróconych. Jest to modlitwa zapraszająca Jezusa do siebie do swojego serca i prośba o przebaczenie grzechów oraz wyrażenie swojego pragnienia Bogu, że od tego momentu chce się Mu służyć. Często po takiej modlitwie zapewnia się odmawiających ją, że są zbawieni, bo zaprosili Chrystusa do swojego życia. Często nawet, jak owi ludzie mają wątpliwości mówi się im, że nie muszą się niczego obawiać, bo przecież uczynili Chrystusa w modlitwie swoim Zbawicielem i na tej podstawie on przebaczył im grzechy.
Chce powiedzieć, że nie mam nic przeciwko tej modlitwie, uważam ją za dobry wstęp w momencie, gdy człowiek chce powierzyć swoje życie Chrystusowi.  Czasami sam ją stosuje. Ale nie możemy zapewniać ludzi, że pod wpływem jednej modlitwy są zbawieni, tym bardziej gdy nie widać owoców ich życia, tym bardziej gdy oni sami mają wątpliwości, bo ich życie nigdy nie uległo przemianie po zmówieniu tej modlitwy. Pamiętam pewną sytuacje z mojego życia, gdy spotkałem młodych chłopaków w Parku. Powiedziałem im swoje świadectwo nawrócenia, później opowiedziałem im ewangelię, a na koniec wezwałem ich do modlitwy o przyjęcia Jezusa. O dziwo, obaj pomodlili się tą modlitwą, może bardziej ze strachu niż z prawdziwej chęci poznania Jezusa. Ale w ich życiu nic się nie zmieniło, nie pokochali Chrystusa, nie stali się Jego uczniami, nie zaczęli go naśladować i nadal nie byli zbawieni. Drodzy, musimy być ostrożni w poleganiu na naszych słowach i deklaracjach, to, na co powinniśmy zwracać uwagę i co upewnia nas o naszym zbawieniu, to przemienione nasze życie, to dobre owoce, to służba i posłuszeństwo w miłości Jezusowi, to pokój z Bogiem, który przewyższa ludzkie zrozumienie. I jeśli jestem zbawiony, to wiem o tym, że moje serce spoczęło w Jezusie i chce miłować Go ze wszystkich sił i z całej mojej mocy.
 1Jana 5:3 Na tym bowiem polega miłość ku Bogu, że się przestrzega przykazań jego, a przykazania jego nie są uciążliwe.
1Jana 3:24 A kto przestrzega przykazań jego, mieszka w Bogu, a Bóg w nim, i po tym Duchu, którego nam dał, poznajemy, że w nas mieszka.
1Jana 2:4 Kto mówi: Znam go, a przykazań jego nie zachowuje, kłamcą jest i prawdy w nim nie ma.
Bardzo niepokojące są kolejne Słowa Jezusa, że w ów dzień, chodzi o dzień sądu wielu Mu powie, że prorokowało w Jego imieniu i wielu mu powie, że w Jego imieniu czyniło wiele cudów, a jednak on odpowie im, że ich nie zna i mają iść precz.
Najpierw mówiliśmy o słowach i deklaracjach, które nie mają pokrycia w codziennym życiu. Teraz przechodzimy do czynów i widzimy, że wielu będzie powoływało się na swoje dary i cuda, które czynili w imieniu Jezusa, a jednak z Jezusem nie mieli nic wspólnego. Na początku chce zaznaczyć, że musimy być ostrożni, jeśli chodzi o spektakularne znaki. Często ludzie mówią, że jeśli gdzieś dzieją się jakieś niezwykłe rzeczy, znaki cuda i dziwy to sprawa musi pochodzić od Boga. Wystarczy, że dzieje się coś niezwykłego np. uzdrowienia, manifestacje jakiś istot lub inne niewytłumaczalne rzeczy i od razu masz tłum kibiców i obrońców tych wydarzeń mówiących, że to sam Bóg działa przez te wydarzenia. Prawdą jest, że Bóg czyni cuda, ale nie każde cuda pochodzą od Boga. Nie możemy zapominać, że diabeł również ma wielką moc i chce podrobić dzieła Boże. Apostoł Paweł pisał o tym w ten sposób:
2Tesaloniczan 2:9  A ów niegodziwiec przyjdzie za sprawą szatana z wszelką mocą, wśród znaków i rzekomych cudów,
2:10  I wśród wszelkich podstępnych oszustw wobec tych, którzy mają zginąć, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić.   
Bardzo ciekawy fragment dający nam światło na te wydarzenia znajdujemy w Ks. Objawienia, Jan pisze w ten sposób:
Objawienie 16:13  I widziałem trzy duchy nieczyste jakby żaby wychodzące z paszczy smoka i z paszczy zwierzęcia, i z ust fałszywego proroka;
16:14  A są to czyniące cuda duchy demonów, które idą do królów całego świata, aby ich zgromadzić na wojnę w ów wielki dzień Boga Wszechmogącego.
W obu przypadkach, źródłem tych cudów i znaków jest sam szatan, który przychodzi jako anioł światłości, żeby zwieść ludzi. Cuda zdarzają się w każdej religii i nie mogą być jedynym potwierdzeniem, że to pochodzi od Boga. Niekiedy słyszymy w naszym polskim środowisku o uzdrowieniach, które dokonała Maria lub inne manifestacje niezwykłych rzeczy w kościołach i możemy być zdezorientowani. Ale zawsze powinniśmy zadawać sobie pytanie w takich sytuacjach, kto lub co odbiera w tym czasie uwielbienie i komu się oddaje chwałę.
Zwróćcie uwagę na przeciwników Mojżesza, w 2 Ks. Mojżeszowej gdy on został posłany przez Boga, by wyprowadzić naród Izraelski z niewoli egipskiej. Chciał przekonać faraona, że rzeczywiście Bóg go posyła przez znaki i cuda, ale czarownicy Egipscy wezwani przez Faraona również czynili takie znaki jak Mojżesz do pewnego momentu. Dlatego jeśli ślepo wierzymy, że ktoś, kto czyni znaki i cuda musi pochodzić od Boga, to jesteśmy na śliskim gruncie. Pamiętam pewną sytuacje z kościoła w którym byłem, gdy pewien człowiek doszedł do wniosku, że ma dar uzdrawiania. Był to człowiek, który cieszył się powszechnym szacunkiem w kościele i był nauczycielem. Ludzie chorzy przychodzili do niego po pomoc, a on twierdził, że uzdrawia ich przez imię Jezusa. Często używał również pewnych przedmiotów przy tych zabiegach. W niedługim czasie okazało się, że ów człowiek jest okultystą, a jego moc pochodziła od demonów. W kościele zrobiło się wielkie zamieszanie i wielu ludzi zostało poranionych.
Podam jeszcze bardziej  niezwykły i nie do końca zrozumiały dla nas przykład
W Ewangelii Łukasza 9,1 czytamy o tym jak Jezus rozsyła swoich uczniów i obdarza ich mocą, by mogli wypędzać demony i uzdrawiać różne choroby. Nie ulega wątpliwością, że i Judasz był pośród uczniów i on również otrzymał ową moc, ale czy Judasz był zbawiony? Chociaż manifestowała się przez niego moc Boża, to jednak on sam zbawiony nie był. Jak widzimy, czasami nawet Bóg może udzielić pewnym ludziom swojej mocy, żeby wykonać swój plan, jeśli nawet oni sami zbawieni nie będą. Dlatego Jezus mówi, że nie tym mamy się zachwycać, że dzieją się cuda, znaki i manifestacje różnych niezwykłych rzeczy, ale tym że nasze imiona są w niebie zapisane Łukasza 10,20. To powinno być źródłem naszej największej radości, i obiektem naszej największej troski byśmy byli wpisani do Księgi Żywota Baranka (Obj 20,12, 21,27). Nie każdy kto mówi „Panie, Panie” nie każdy kto modli się i czyni niezwykłe rzeczy w imieniu Jezusa, nie każdy kaznodzieja, który zwiastuje Słowo i ma posłuch u wielu, a ludzie uważają  go za wspaniałego nauczyciela jest Sługą Bożym. Może być tak, że niektórzy z wielkich, których dzisiaj podziwiamy i uważamy ich za wspaniałych nauczycieli i wielkich przewodników znajdzie się po za Królestwem w dzień sądu. Może będziemy nawet wilce zdziwieni gdy nastąpi ów dzień, dzień Pana naszego Jezusa Chrystusa, a nie zobaczymy tam tych, którzy, o których mogliśmy myśleć że w Królestwie się znajdą . Drodzy sprawa zbawienia to sprawa serca, w sercu swoim musisz uwierzyć i zaufać Chrystusowi, że On jest posłanym przez Boga zbawicielem i stał się ubłaganiem za grzechy nasze, za twoje grzechy. Nam trudno ocenić dlaczego człowiek zachowuje jak chrześcijanin, chociaż chrześcijaninem nie jest. Ale wiemy, że powody tego mogą być różne, może być to tradycja, wychowanie, przyzwyczajenie, chęć ludzkiej chwały, chęć bycia podziwianym, towarzystwo, dobra atmosfera, muzyka w kościele i wiele innych. Ale Bóg wie, zna Pan tych, którzy są jego (2 Tym 2,19), którzy do niego należą i oni nie muszą się niczego obawiać w dzień sądu.
Jana 10:14  Ja jestem dobry pasterz i znam swoje owce, i moje mnie znają.
„Lecz tylko ten, który pełni wolę Ojca mego, który jest w niebie” (Mat 10,21). Ten będzie zbawiony. Tak więc unikamy pozorów, unikamy udawania nie oszukujemy samych siebie jak mówi Jakub (Jak 1,22), bo wiemy, że przed Bogiem liczy się tylko to co prawdziwe co autentyczne, co szczere i co zgodne z Jego wolą. Odrzucamy również nasze pomysły na oddawanie Bogu chwały i na służbę Jemu. Do nieba może wrócić tylko to co z nieba przyszło nic innego tam innego się nie dostanie. Bóg przyjmie tylko to co sam ustanowił i w czym ma upodobanie, żadne ludzkie cielesne starania wynikające z egoizmu i chęci zaistnienia nie znajdą u Boga aprobaty.  Jakże często kościoły chciałyby zajmować się czymś wielkim, czymś co wzbudzi w ludziach podziw i przyniesie wielkie rezultaty, ale zacznijmy od tego, że będziemy Bogu posłuszni i wierni nawet wtedy kiedy to nie przynosi nam jakiś wymiernych korzyści, a nawet może się wydawać, że tracimy. Wtedy znajdziemy u Boga pochwałę jak w zborze w Filadelfii
Objawienie 3:8  Znam uczynki twoje; oto sprawiłem, że przed tobą otwarte drzwi, których nikt nie może zamknąć; bo choć niewielką masz moc, jednak zachowałeś moje Słowo i nie zaparłeś się mojego imienia.

Tak więc wobec tych wszystkich ostrzeżeń, może powinniśmy inaczej zadać pytane. Nie pytać się czy ty znasz Jezusa, ale czy Jezus zna ciebie? Bo jak wykazaliśmy w dzisiejszym rozważaniu właśnie to ma prawdziwe znaczenie. Na to pytanie nie łatwo odpowiedzieć patrząc z pozoru i powierzchownie, musimy przyjrzeć się bardziej wnikliwie i spojrzeć głębiej. Musimy zapytać się czy ja lub ten człowiek odznacza się cechami, które świadczą o prawdziwej wierze. A jakie to są cechy? Trzeba wrócić do błogosławieństw (Mat 5,3-12), do ubogich w duchu do tych którzy z tego powodu się smucą. Stają się cisi przed Bogiem i zaczynają milczeć, przyjmując Bożą drogę sprawiedliwości, a odrzucając własną. To z kolei prowadzi ich do miłosierdzia wobec ludzi i są gotowi im usługiwać nie mając poczucia straty. Stają się synami pokoju i ten pokój czynią w swoim domu w miejscu swojej pracy i tam gdzie się pojawią. Są gotowi również cierpieć prześladowanie dla Królestwa Bożego jeśli zajdzie taka potrzeba, nie niszczą i nie złorzeczą. Wybaczają tym którzy ich nienawidzą, modlą się  za nich i im błogosławią, a nade wszystko radują się z tego że wielkie rzeczy uczynił im  Bóg i ich imiona w niebie są zapisane. Amen

Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń