sobota, 6 września 2014

Gdzie jest twoje bezpieczeństwo? Psalm 49

Drodzy dzisiaj chciałbym byśmy poświęcili naszą uwagę rozważenie psalmu 49. Przynajmniej niektórych jego części. Ostatnio gdy zastanawiałem się nad nim sam głęboko przeżyłem jego słowa. Cały ten psalm poświęcony jest nietrwałości szczęścia ludzkiego w ogóle jeśli życie ludzkie nie ma oparcia w Bogu.
Jakiś czas temu wybrałem się na cmentarz, żeby odwiedzić grób mojego  ojca. Trochę rozmyślałem  o nim o jego życiu o moich relacjach z nim. Później rozejrzałem się na około wokół jego grobu. Zauważyłem, że pochowano koło niego kilku jego sąsiadów zarówno bliższych jak i dalszych. Kilka mogił dalej był pochowany jego Ojciec, a mój dziadek. A nieopodal pochowano brata mojego ojca. Późnej poszedłem dalej i rozejrzałem się po innych grobach. Gdy czytałem nazwiska na nagrobkach zdałem  sobie sprawę, że wiele z tych osób znałem, niektórych widywałem dosyć często lub rozmawiałem z nimi, ale teraz już ich nie ma.
Pomyślałem sobie wtedy, że śmierć ma 100% skuteczność. Na 100 urodzonych umiera 100. Jakże często człowiek o tym nie myśli. Myśli o życiu, o pracy, o obowiązkach, dzieciach, rozrywane i czyni plany na przyszłość. Śmierć wydaje się gdzieś daleko, jakby nas nie dotyczyła.
Ale psalmista mówi „nakłońcie swoich uszy, słuchajcie tego wszyscy i zastanówcie się jak kończy się nasze życie! Tak często wiele osób nie ma czasu żeby się zastanowić, żeby pomyśleć nad sobą, nad swoją wiecznością. Nad tym jak spędzam doczesność? Dokąd zmierza moja codzienność? Jaki jest cel mojego życia? Co spotkam na końcu drogi?
Jeśli nasze życie nie ma oparcia w czymś trwalszym niż majętności,  nasza praca, wykształcenie, ludzka chwała, to gdy przychodzi dzień śmierci nie pozostaje nam nic. Wielokrotnie w tym psalmie jesteśmy ostrzegani, by nie budować swojego bezpieczeństwa i nie wiązać swoich nadziei z rzeczami doczesnymi, które są nietrwałe.
Zwróćcie uwagę na kilka wersetów z tego psalmu
Psalm 49:7 (ludzie)  Którzy polegają na dostatkach swoich I chlubią się mnóstwem bogactw swoich?
8  Przecież brata żadnym sposobem nic wykupi człowiek Ani też nie da Bogu za niego okupu,
9  Bo okup za duszę jest zbyt drogi I nie wystarczy nigdy,
10  By mógł żyć dalej na zawsze I nie oglądał grobu.
Pierwsza rzecz o  której mówi psalmista z powodu której ludzie się potykają i możemy potknąć się i my, to są majętności i bogactwo. Musimy przyznać, że gromadzenie ziemskich skarbów dla każdego z  nas może stać się problemem, a dla wielu ludzi już jest. Jeśli tylko chcemy podejść do tego uczciwie, to zdamy sobie sprawę,  że również i nam zależy na jakiś ziemskich klejnotach. To czy tak jest w rzeczywistości objawiają uczucia jakie nam w stosunku do tych rzeczy towarzyszą. Niekiedy ludzie mówią, że zupełnie nie zależy im  na dobrach materialnych. Ale jak tylko coś stracą lub mogą coś zyskać są całkowicie pochłonięci przez emocje. Czasami emocje te, są bardzo burzliwe: złość, gorycz, gwałt, namiętność, pogarda. Dzięki nim możemy rozpoznać naszą duchowa temperaturę do skarbów tego świata. Powinniśmy także zwrócić uwagę na to, czy mamy pewien dystans do swojej własności i ciągle mieć na uwadze, że jesteśmy pielgrzymami, którym rzeczy wypożyczono na pewien czas i przyjdzie dzień kiedy należy je zwrócić dlatego nie powinniśmy się do nich zbyt mocno się przywiązywać.
 Koncentrowanie swojego życia wokół bogactw powoduje, że zapominamy o czymś najważniejszym, a o co  powinniśmy się troszczyć. Zapominamy o duszy, zapominamy o wieczności i konieczności pojednania się z Bogiem. Zapominamy o tym, że nie od obfitości dóbr zależy nasze życie (Łuk 12,15). Zapominamy również i o tym, że jesteśmy stworzeni dla Boga, by Jemu nieść cześć i chwałę. Żadne majątki świata, nie mogą dać za dusze okupu. Nie ma  znaczenia ile byśmy nagromadzili i tak w końcu wszystko musimy zostawić, a nasze skarby nie pójdą za nami. Z tego powodu ciągle musimy być czujni i ciągle musimy badać stan naszej duszy, czy czasem naszej nadziei i naszego bezpieczeństwa nie upatrujemy w bogactwie.
Psalmista mówi o dwóch rzeczach o których wcześniej czytaliśmy,  a które okazują gdzie jest nasze serce. Pierwsza z nich to poleganie na skarbach, a druga chlubienie się nimi. (w 7).
Polegać na bogactwach
Co to  znaczy polegać na bogactwach? Polegać na czymś? W naszym kontekście poleganie na bogactwach oznacza, czuć się bezpiecznie z powodu  naszego stanu posiadania. Czuje się dobrze i jestem spokojny, bo mam pieniądze odłożone na koncie, mam dobrą pracę, nowe perspektywy, a moja przyszłość jest zabezpieczona. Z kolei czuje się niepewnie i jestem bardzo niespokojny kiedy tracę, kiedy musze się rozstać z moimi dobrami.
W ewangelii Łukasza 12,16-21 znajdujemy historię opowiedzianą przez Jezusa, która dobrze to wyraża. Jezus mówi o pewnym człowieku, któremu pole ogromny plon przyniosło. Plon był tak durzy, że postanowił pobudować dodatkowe stodoły żeby go zgromadzić. Choć jak czytamy, już wcześniej miał sporo majętności. Rolnik ten pomyślał o zabezpieczeniu swojej przyszłości i swoje szczęście widział w nagromadzonych dobrach. Potem zamierzał wykorzystać wszystko co zgromadził po to  by jeść, pić i weselić się. A gdzie Bóg był w tym wszystkim? Boga w swoich zamierzeniach ten człowiek nie wziął w ogóle pod uwagę, co spowodowało, że stracił swoją duszę.
Również inni ludzie zajmowali się wyłącznie tym, czym postanowił zajmować się ów człowiek z podobieństwa Jezusa. Byli to ludzie żyjący za czasów Noego. Jezus powiedział, że to co było dla nich najważniejszego to jedzenie i picie, zabawa, rozrywaka, światowość
Mat 24:38  Bo jak w dniach owych przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali, aż do tego dnia, gdy Noe wszedł do arki,
Wszyscy wiemy co się stało po tym gdy Nowe zamknął drzwi arki!
Wszystkich tych ludzi spotkał ten sam los. Człowiek z podobieństwa Jezusa okazał się głupcem, bo nie zatroszczył się o swoją duszę. Ludzie z czasów Noego zginęli w potopie, a bohaterowie naszego psalmu, którzy polegają na dostatkach swoich schodzą do grobu.
Wszystkich tych pokładających swoja nadzieje, w doczesności, w światowości w rzeczach materialnych i marnujących swój czas na pogoń za rzeczami tego świata czeka ten sam stan, zatracenie i utrata wszystkiego za czym gonili.
Jezus wszystkie te dążenia podsumował w taki sposób
Łukasza 12:21  Tak będzie z każdym, który skarby gromadzi dla siebie, a nie jest w Bogu bogaty.
A na czym ty polegasz, co jest twoim oparciem? W czym lub w kim ty pokładasz swoją nadzieje? Oby Pan badał nasze serce, byśmy sami badali nasze serce i nie zeszli z drogi odwiecznej. Nadzieja pokładana z tym światem przemija, ale ten kto ma  ufność w Bogu trwa na wieki 1 Jana 2,17
Chlubić się Bogactwami
Dalej Słowo Boże mówi, że ufność w skarbach objawia się chlubieniem się nimi. Chlubić się czymś, to znaczy być z czegoś dumy. W języku angielskim słowo „chlubić się” jest tłumaczone jako „glory – chwała”. Chlubienie też jest związane z chwaleniem się, z obnoszeniem się z czymś, z chełpieniem się. Jest to postawa, która chce koncetrować uwagę ludzi na sobie, by ludzie kogoś takiego podziwiali. Ktoś taki mówi w swoim sercu „zobaczcie jaki jestem wspaniały, bo wiele posiadam”. „Zobaczcie jestem  lepszy niż wy , bo mam od was więcej i z tego powodu należy mi się szacunek”. „Wszyscy powinniście oddawać mi chwałę, bo z powodu swoich majętności i swojej pozycji zasługuje na to”. Człowiek taki obnosi się również z tym  co ma, z tym co może sobie kupić, chwali się tym. I w ten sposób chce zdobyć uznanie w oczach innych ludzi. To  kwestia rzeczy, ubioru, zdolności intelektualnych, pozycji, znajomości, wyglądu. Taka postawa jest ściśle związana z odbieraniem Bogu chwały. A pamiętamy jak to słowo „chlubić się” tłumaczone jest w języku angielskim „chwała”
W księdzie Izajasza Pan powiedział o tym  w taki sposób
Izajasza 42:8  Ja, Pan, a takie jest moje imię, nie oddam mojej czci nikomu ani mojej chwały bałwanom.
Bóg jest zazdrosny o swoją chwałę i sprzeciwia wszelkiemu pysznemu człowiekowi, który tą chwałę Mu odbiera przez domaganie się chwały dla siebie. W taki właśnie o to sposób objawia się ufność w skarbach. A słowo Boże mówi, że ten kto chce się chlubić, niech się chlubi swoim Bogiem i tym, że zna Pana.
Psalm 34:3  Dusza moja będzie się chlubić Panem! Niechaj słuchają pokorni i weselą się!
To są wszystkie te fragmenty, które mówią radujcie się w swoim  Bogu i ogłaszajcie chwałę Jego. Nie swoją, nie naszą, ale chwałę naszego wspaniałego Boga i Pana Jezusa Chrystusa.
Apostoł mówił, niech mnie Bóg uchowa od tego, abym miał się chlubić czymkolwiek innym niż Krzyżem Pana naszego  Jezusa Chrystusa (Gal. 6,14).
Drodzy skarby nie uratują nas, żadne rzeczy nie uratują ciebie, bo okup za dusze jest zbyt drogi, bo cena jest zbyt wysoka. I choćbym wiele miał i wszystko oddał i tak, to nie wystarczy. Cena za duszę to cena Krzyża Pana Jezusa Chrystusa, to cena jego życia, jego cierpienia, Jego przelanej krwi za nas. Nie możemy zamieniać Jezusa na skarby. Kto życie swe próbuje zachować przez ten świat, przez rzeczy tego świata, przez czas oddany temu światu straci je. Ale kto odda życie Chrystusowi w nim położy nadzieje i uczyni Jego swoim skarbem,  to zyska życie na wieki.
Psalmista w naszym psalmie mówi o tym w ten sposób
Psalm 49:16  Lecz Bóg wyzwoli duszę moją z krainy umarłych, Ponieważ weźmie mnie do siebie.
Jest wyraźny kontrast, wyraźna różnica między psalmistą, a tymi, którzy pokładają nadzieje w swoich dostatkach. Psalmista idzie do Boga, Bóg weźmie go do siebie, Bóg wyzwoli jego duszę z krainy umarłych (w.16) bo on pokłada swoją nadzieje w Bogu. Ci natomiast, którzy polegają na skarbach na sobie na rzeczach tego świata schodzą do grobu (w. 10), umierają (w. 11), nie ostoją się, przemijają (w.13), schodzą do otchłani (w.15), śmierć jest ich pasterzem (w. 15), nigdy nie oglądają światłości (w. 20), oni giną (w.21)
Dlatego wnioskiem tego psalmu są słowa od 17 wersetu
Psalm 49:17  Nie bój się, gdy się ktoś bogaci, Gdy rośnie chwała domu jego,
18  Bo gdy umrze, nic z sobą nie weźmie I nie pójdzie za nim chwała jego.
19  Choćby za życia swego mienił się szczęśliwym; Choćby się chwalił, że mu się dobrze wiedzie,
20  Pójdzie do pokolenia ojców swoich, Którzy już nigdy nie ujrzą światłości.
21  Człowiek, który żyje w przepychu, tego nie pojmie, Podobny jest do bydląt, które giną.
Kiedyś nie rozumiałem tych słów i długo się nad nimi zastanawiałem. Zastanawiałem się nad tym dlaczego mam się nie bać gdy się ktoś bogaci? W jaki sposób może zagrażać mi człowiek, którego chwała domu rośnie? On Staje się coraz zamożniejszy, coraz więcej ma. Z dnia na dzień jest bardziej ważny i zdobywa uznanie, a ludzie zaczynają się z nim liczyć.
Przypomina mi to historię pewnego sąsiada, który mieszkał nieopodal mojego domu gdzie się wychowywałem. Gdy upadł komunizm w latach dziewięćdziesiątych on założył sklep. Akurat były to czasy, że wszystkiego brakowało i rynek był nienasycony. Cokolwiek byś nie sprzedawał to schodziło na pniu. On miał sklep z maszynami i częściami do maszyn. Bardzo szybko zaczęła rosnąc chwała jego domu. Rozbudowywał swoją posiadłość, zaczął wspaniale się ubierać w drogie ciuchy, kupował kolejne samochody i gadżety, przestał spotykać się ze swoimi sąsiadami, a nawet zaczął ich poniżać. Sytuacja jak w naszym psalmie (wers. 19) „chwalił się i mienił że mu się dobrze wiedzie”. Zazwyczaj właśnie odbywa się to w taki sposób jak w przypadku mojego sąsiada.
I kiedyś myślałem, że psalmista mówi o strachu wobec tego człowieka w wersie 17, że zaczynamy się go bać. Ale gdy czytałem ten psalm i rozmyślałem nad nim, zdałem sobie sprawę że psalmista nie mówi o tym, że boimy się tego człowieka, którego rośnie chwała domu. Ale gdy rośnie jego potęga, gdy widzimy że nasz sąsiad staje się coraz zamożniejszy, mocniejszy, to zaczynamy bać się o siebie, o swoją przyszłość. Patrzymy na tego sąsiada, na tego któremu się wiedzie i stawiamy sobie pytania: „a co ja mam”? „Co z moją przyszłością”? „On już tyle osiągnął”! „On już tyle ma”!. Teraz pobudował dom, kupił mieszkanie, kolejny samochód. Cały czas remontuje i rozbudowuje się. Wtedy mówimy w swoim sercu „muszę równie mocno się starać, bo życie mi ucieka i mam już lat dzieścia, dziesiąt, nie mogę tracić czasu, . Ten lęk i strach przed zabezpieczeniem przyszłości może pchać nas i często popycha nas w nie Bożym kierunku. Z powodu strachu i obaw możemy zacząć zajmować się tym światem i gromadzeniem skarbów. Oto takie ostrzeżenie kieruje dzisiaj do nas Bóg. Ale Bóg mówi że nie marnujesz czasu jeśli zajmujesz się sprawami Królestwa Bożego, nie marnujesz pieniędzy jeśli łożysz je na Królestwo Boże, nie marnujesz talentów jeśli wykorzystujesz je dla chwały Boga, nie marnujesz życia jeśli straciłeś je dla Chrystusa. Wprost przeciwnie każdego dnia zyskujesz, gromadzisz skarby w niebie gdzie ani mól, ani rdza,  ani śmierć nie jest w stanie ci ich zabrać. Każdego  dnia zyskujesz życie, które nigdy się nie skończy i rośnie chwała domu twego, ale  nie tego widzialnego tutaj ale tego wiecznego. Tutaj raczej widzimy jak ten nasz namiot się zwija, jak życie nasze jest coraz słabsze, jak wielu z nas się śmieje  i uważa nas za głupców.
 W ks. Daniela jednak znajdujemy taką oto obietnicę, która wypełni się po przyjściu naszego Pana Jezusa Chrystusa
Daniela 12:3  Lecz roztropni jaśnieć będą jak jasność na sklepieniu niebieskim, a ci, którzy wielu wiodą do sprawiedliwości, jak gwiazdy na wieki wieczne.
A Paweł w liście do kolosan mówi tak
Kolosan 3:4  Gdy się Chrystus, który jest życiem naszym, okaże, wtedy się i wy okażecie razem z nim w chwale.
 Ale jeśli z powodu lęku przed przyszłością ulegasz temu co  widzisz, patrzysz na świat jak rośnie jego chwała. I mówisz sobie „też to musze zrobić”, „też musze zdobyć sobie imię, by wszyscy widzieli i bym mógł czuć się bezpiecznie,  to wtedy tracisz.
Może właśnie ty porównujesz się ze swoimi znajomymi, rodziną, sąsiadami którzy mają już pewne osiągnięcia i zabezpieczenie. Może boisz się, że minęło tak wiele czasu, a ty niewiele osiągnąłeś, może zadajesz sobie pytanie „a co mam”? Chce ci powiedzieć, jeśli masz Chrystusa ma wszystko, tyś bogaty. Ale jeśli  nie masz Chrystusa nie masz nic, jesteś biedak i nędzarz, goły i ślepy. Jak w jednej z pieśni którą śpiewamy

Choćbym wszystko miał, lecz nie miał Pana, czyżby warto staczać życia bój?
Gdzie me serce miałoby schronienie, gdzieżby szczęścia mogło znaleźć zdrój?

Choćbym wszystko miał lecz nie miał Pana, skąd bym siłę mógł do życia brać?
Cóż mi mogą świata czcze rozkosze za mojego Pana w zamian dać?
Choćbym skarby miał i sławę świata, choćbym wielkim pośród ludzi był, jednak łodzią mą by wicher miotał bez ratunku w nędzy wciąż bym żył.

W średniowieczu posługiwano się pozdrowieniem „memento morii” szczególnie w środowiskach zakonnych. Pozdrowienie to oznacza „pamiętaj o śmierci” „pamiętaj że umrzesz”. Celem tego pozdrowienia było skłonić człowieka do refleksji nad swoim życiem, dążeniami, nad próżnością tego ziemskiego życia i przemijający charakter wszystkich ziemskich dóbr. Ciągle musimy to sobie przypominać, bo ciągle mamy skłonności o tym zapominać. To nie znaczy żeby nie kupować, czy nie sprzedawać, to również nie znaczy żeby nie mieć oszczędności, czy nie budować domu. Nie znaczy to również żeby nie prowadzić biznesu. Ale zawsze musimy sobie zadawać pytanie po  co to robimy? Czy w dniu mojej śmierci na sądzie będą to skarby w niebie, czy będą to skarby na ziemi. Czy dobra które  mam są to dobra nieba z których korzystam na pewien czas, nie jako właściciel, ale jako szafarz? Czy może są to dobra ziemi, które miały budować chwałę MOJEGO DOMU a nie  Bożego?
Bądźmy jak ten przebiegły zarządca z podobieństwa w Ew Łukasza 16,1-8. Pan powiedział o nim, że zyskiwał sobie przyjaciół mamoną niesprawiedliwości. I zachęcał słuchających by używali swoich pieniędzy, dóbr siły i talentów na Budowanie Królestwa Bożego.
Psalm 49:17  Nie bój się, gdy się ktoś bogaci, Gdy rośnie chwała domu jego,
18  Bo gdy umrze, nic z sobą nie weźmie I nie pójdzie za nim chwała jego.




Brak komentarzy:

Łączna liczba wyświetleń